Rozwód

Kiedy Pana Jezusa zapytano o rozwód, odparł: „Dlatego mówię wam: Jeśli ktoś
porzuca żonę […], a bierze inną, popełnia cudzołóstwo. I kto oddaloną bierze
za żonę, popełnia cudzołóstwo” (Mt 19,9). Te słowa brzmią jak srogi osąd
naszej cywilizacji, w której jedno na cztery małżeństwa kończy się rozwodem
i często osoby rozwiedzione zawierają kolejne małżeństwa. Rozwód jest złem
nie tylko dla katolika (choć dla katolików rozwody są szczególnie szkodliwe).
Rozwód to naruszenie Boskiego prawa, naturalnego prawa ustanowionego
przez Boga, zarówno w wypadku Tybetańczyka, muzułmanina, Hotentota,
jak i chrześcijanina.

(tłum. Justyna Łobaszewska)

Psychologia naszej przeciętności

Obawiamy się dobroci Chrystusa. Pamiętam, że gdy byłem chłopcem i bolał mnie ząb, wolałem pójść z tym do mojej babci, a nie do mojej mamy. Wybierałem babcię, gdyż dawała mi olejek goździkowy i obkładała nim mój ząb, aby złagodzić ból. Gdybym poszedł do mojej mamy, zaprowadziłaby mnie ona do dentysty, który zacząłby badać mój ząb; byłem absolutnie pewny, że odkryłby on, iż coś jest z nim nie tak i zadałby mi niewielki ból. Obawiałem się dobroci. Oto psychologia naszej przeciętności. 


Arcybiskup Fulton J. Sheen

Zaniechanie wynagrodzenia

Rozmawiałem z młodą kobietą, która od dwudziestu jeden lat leżała w żelaznym płucu*. Jedyną częścią ciała, którą mogła poruszać, była jej głowa. Powiedziała mi, że tydzień wcześniej odwiedziło ją sześciu seminarzystów. Oznajmili jej, że wkrótce zostaną wyświęceni na księży. Powiedziała im: „Mam nadzieję, że zostaniecie również wyświęceni na ofiary. Nasz Zbawiciel nie tylko był kapłanem, był również ofiarą, gdyż wydał samego siebie za innych. Wy również musicie to uczynić”. Odpowiedzieli jej, że nasz Pan nie chciał, aby cierpieli. Odrzekła im: „Młodzieńcy, nakładacie na mnie ogromną, dodatkową pokutę, którą muszę cierpieć, aby uczynić was godnymi waszego kapłaństwa”. Dopełniała ona w swoim ciele tego cierpienia, którego im brakowało. Ci z nas, którzy mają wiarę, powinni zacząć przywracać ideę wynagrodzenia. 


Arcybiskup Fulton J. Sheen

* Żelazne płuco – rodzaj respiratora

Dwustu mężczyzn i jedna Kobieta

Głosiłem kiedyś rekolekcje dla trapistów z Klasztoru Getsemani w Kentucky. W tym czasie przebywało tam ponad 200 mnichów. Pod koniec Komplety*, gdy kaplica pogrążona była w ciemnościach nocy, zaintonowali Salve Regina. Na końcu tej ogromnej kaplicy znajdował się wielki witraż. Gdy pojawiły się na nim blade promienie światła, okazało się, że był to wizerunek Najświętszej Maryi Panny otoczonej przez grono świętych. Gdy tak śpiewali, oblewało Ją coraz więcej promieni słonecznych, aż zdawało się, że stoi tam żywa. Nigdy nie widziałem tylu mężczyzn zakochanych w jednej Kobiecie. Ich śpiew na chwałę tej Kobiety sprawiał, że serce rozpierała ogromna radość. Ten śpiew to moje bardzo szczęśliwe wspomnienie. 


Arcybiskup Fulton J. Sheen


* w angielskim oryginale Compline; prawdopodobnie Arcybiskupowi chodziło jednak o Jutrznię. 

Prawdziwi chrześcijanie

Całkiem niedawno temu grupa sowieckich żołnierzy wdarła się do stodoły i zastała tam setki modlących się ludzi. Powiedzieli im: „Łamiecie sowieckie prawo. Modlitwa jest zabroniona. Macie pięć minut na opuszczenie stodoły. Wszyscy, którzy zostaną, będą rozstrzelani!”. Wyszły dwie osoby. Sowieccy żołnierze opuścili broń i powiedzieli: „My także chcemy zostać chrześcijanami. Chcieliśmy się tylko upewnić, że wy naprawdę jesteście chrześcijanami”.


Abp. Fulton J. Sheen

Choroba i lekarstwo

Wyobraźmy sobie wielką zarazę, która ogarnęła większą część globu. Pewien doktor wynalazł w swoim laboratorium skuteczne lekarstwo na tę zarazę i uczynił je dostępnym dla wszystkich. Niektórzy ludzie skorzystali z tego lekarstwa, a inni nie. Ci ostatni mówili: „Skąd mogę wiedzieć, czy jego lekarstwo jest skuteczne? Sam się wyleczę!”. Czyż ludzie ci nie byli potencjalnie uratowani? Z całą pewnością nie było winą tego naukowca, że nie zostali uleczeni. Oni sami byli sobie winni. Podobnie jest z Chrystusem. Przyniósł On zbawienie wszystkim ludziom. Tylko od nas zależy, czy odnajdziemy w Nim to zbawienie. 


Arcybiskup Fulton J. Sheen

Chłopiec w konfesjonale

Nawet jeśli twierdzimy, że nie wierzymy, mimo wszystko doświadczamy moralnych skutków winy. Jeden z francuskich arcybiskupów, arcybiskup Paryża, parę lat temu wygłosił kazanie, w którym powiedział: „Wiele lat temu kilku chłopców przyszło do katedry Notre Dame, stanęli przed konfesjonałem i licytowali się: ‚Który z was jest na tyle odważny, żeby wejść do środka i odbyć udawaną spowiedź? Temu, kto się na to odważy, damy dziesięć franków!’ Jeden z chłopców powiedział, że wejdzie do konfesjonału i to zrobi. Wszedł zatem, odbył udawaną spowiedź i dostał pokutę. Wrócił do chłopców i poprosił o dziesięć franków. Powiedzieli mu: ‚Nie odmówiłeś pokuty. Musiałeś ją otrzymać. Jaką pokutę ci zadano?’. Podszedł więc do balasek, ukląkł przed Krucyfiksem, podniósł pięść i powiedział do naszego Pana na krzyżu: ‚Umarłeś za mnie, lecz ja mam to w…’ – nie mógł dokończyć zdania”. Arcybiskup zakończył kazanie mówiąc:  „Ja jestem tym chłopcem”


Arcybiskup Fulton J. Sheen

Wyzwolenie

Maryja mogłaby nas uczyć o wyzwoleniu. Wyzwolenie jest nie tylko od czegoś, jest ono również do czegoś. W czasach Najświętszej Maryi Panny żyła inna kobieta, która wierzyła w zły rodzaj wyzwolenia; była to Herodiada. Wierzyła ona przede wszystkim w wyzwolenie od męża, aby móc żyć z tyloma mężczyznami, z iloma chciała. Po drugie, nie wierzyła ona w moralny trening dla swoich dzieci, gdyż nauczyła swą córkę, jak być kusicielką. Po trzecie wreszcie, nienawidziła religii, gdyż zgładziła Jana Chrzciciela. Nie jest to ten rodzaj wyzwolenia, który reprezentowała Matka Zbawiciela. 


Arcybiskup Fulton J. Sheen

Słowo do ateistów

Na krzyżu nasz Pan przemówił do ateistów, do komunistów, do agnostyków, do niewierzących, do odszczepieńców, do tych wszystkich, którzy przeżywają wewnętrzne piekło – w szczególności do tych, którzy mieli Wiarę i ją utracili. Piekło nie zaczyna się w przyszłym świecie. Zaczyna się ono tutaj. W jaki sposób ateista, agnostyk lub niewierny mógłby zostać zbawiony, jeśli Pan na krzyżu nie podjąłby środków, aby odkupić ich wszystkich? Nasz Zbawiciel podjął się zatem cierpieć ową samotność, izolację i oddzielenie od Boga, które są udziałem wszystkich ateistów. Zgodził się zatem trwać bez jakiegokolwiek Boskiego pocieszenia i znaleźć się na skraju piekła, aby poczuć, jak to jest być potępionym. W owym momencie, kiedy słońce się zaćmiło, jakby samo wstydziło się rzucać promienie na zbrodnię bogobójstwa, nasz Pan w ciemnościach tego dnia przyoblekł swą duszę w ciemność i w zadośćuczynieniu za wszystkich ateistów zawołał: „Boże Mój, Boże Mój, czemuś Mnie opuścił?” Ten czyn pozwolił Breżniewowi zbawić swoją duszę, o ile tylko Breżniew usłyszał to wołanie. Nasz Pan doświadczył piekła Voltaire’a, Camusa, Sartre’a, Juliana Apostaty i tych wszystkich, którzy wyparli się swego Boga. Od tego czasu wystarczy tylko, że zawołają do Niego, aby zostali zbawieni. Ale muszą zawołać.  


Arcybiskup Fulton J. Sheen

Kim są "oni"?

Nie mogę sobie doprawdy wyobrazić niczego zimniejszego i  bardziej niewolniczego, niczego bardziej paraliżującego dla ludzkiego rozumu i bardziej destrukcyjnego dla wolności niż to coś, przed czym miliony ludzi kłaniają się każdego dnia, mianowicie ów straszny, anonimowy autorytet „onych„. „[Oni] mówią”. „[Oni] mówią, że tego roku modny jest kolor zielony”. „[Oni] mówią, że Katolicy mają nabożeństwo do Maryi”. „[Oni] mówią, że tego roku nosi się krótsze włosy”. „[Oni] mówią, że Freud to jest to”. Kim są oni? Niezliczeni niewolnicy i marionetki kłaniają się każdego dnia przed owym niewidzialnym, tyrańskim mitem onych. Nic dziwnego, że pojawili się dyktatorzy, którzy uosabiają to straszne zniewolenie. Te miliony nie zaakceptują autorytetu Chrystusa, który powstał z martwych, który żyje w Kościele. My wiemy, komu jesteśmy posłuszni. Te miliony nie wiedzą, kogo słuchają. Nie są w stanie wskazać żadnych osób lub przedmiotów stojących za tym okropnym, anonimowym oni. Lecz dzięki Bogu my wiemy. Jesteśmy posłuszni naszemu Panu w Kościele.


Arcybiskup Fulton J. Sheen