O częstej spowiedzi (część 2)


Czasami, nie zawsze, lecz czasem możemy zamaskować brak indywidualnej sprawiedliwości przez wielką miłość sprawiedliwości społecznej. Pozwólcie, że to wyjaśnię.

Czy pamiętacie, jak Judasz przyszedł na przyjęcie do domu Szymona? Weszła pewna kobieta i wylała drogocenne olejki na stopy naszego Zbawiciela. Judasz zapytał:

„Po cóż to marnotrawstwo? Dlaczego nie sprzedano tego olejku za trzysta denarów i nie rozdano ich ubogim?”

Cóż, możemy sobie wyobrazić Judasza, który zaatakował naszego Zbawiciela mówiąc na przykład:

 „Słyszałem, jak na Górze Błogosławieństw mówiłeś: błogosławieni ubodzy – gdzie jest teraz Twoja miłość ubogich? Czy zapomniałeś już o tych wszystkich biedakach żyjących w lepiankach przy drodze między Jerycho a Jerozolimą? Przypomnij sobie te dni, gdy przechodziliśmy przez Jerozolimę; czy nie obchodzą Cię ci ubodzy? Spójrz na te skromne chatki rybackie tutaj, w Kafarnaum? Gdzie się podziała Twoja miłość ubogich?
Nasz Pan odrzekł:

Judaszu, ubogich zawsze macie u siebie, ale Mnie nie zawsze macie.”

Czy Judasza obchodzili biedacy? Nie, on okradał kasę apostołów i w ten sposób próbował to zamaskować.

Gdy tłumimy naszą winę, pozostaje ona z nami na zawsze, chyba, że zostanie wybaczona. Gdy zostanie wybaczona, ulega całkowitemu wymazaniu.

Jak mamy to zrobić, jak, poprzez miłosierdzie Boże i pełnię wiary, nasze grzechy zostają wybaczone? Poprzez Spowiedź świętą.

Czym jest Spowiedź? Nagością. Jest to nagość duszy. Jest to nasze obnażanie się ze wszystkich fałszywych wymówek i pozorów, i wszelkiego udawania, jest to ukazanie nas takimi, jakimi naprawdę jesteśmy.


Czy wiecie, dobrzy ludzie, że gdy zarzuciliśmy Rachunek Sumienia i sakrament Spowiedzi, wzrosła ilość nagości w świecie? Fizycznej nagości! Zastanówmy się nad tym przez chwilę.

Gdy Adam i Ewa byli w raju, byli oni nadzy, lecz nie zawstydzeni. Dlaczego? Gdyż byli oni okryci aurą Bożej łaski. Ta łaska zdawała się ich oświecać i przyodziewać ich w chwałę. I, zaprawdę, nie istniało poczucie nagości. Gdy Adam i Ewa upadli, spostrzegli, że są nadzy. Dlaczego? Stracili łaskę Bożą. I musieli się przyodziać.

Czy wiecie, w jaki sposób ich nagość została okryta? Wiemy, za pomocą listków figowych, lecz te zwiędły i w ten sposób ich wstyd został ujawniony. Więc w jaki sposób okryta została ich nagość? Bóg dał im odzienie ze skóry zwierząt. Bóg coś uczynił. Zostało to uczynione w zastępstwie. To zwierzę zostało zabite, a nie Adam i Ewa. Niezbędne było przelanie krwi.   


Mógłbym Was teraz przeprowadzić przez cały Nowy Testament i opowiedzieć dalszy ciąg tej historii. Lecz nas obchodzi dzisiaj to, że byli oni nadzy i zawstydzeni, gdyż utracili łaskę Boga.

W naszym dzisiejszym świecie przywracamy nagość, próbując powrócić do Ogrodu Edenu nie wspinając się uprzednio na Wzgórze Golgoty. Nie da się tego uczynić.

Czym jest zatem Spowiedź? Jest to inny rodzaj nagości. Nie jest to nagość epidermiczna, naskórna, lecz nagość etyczna, w której mówię najdroższemu Panu, kim naprawdę jestem, godnym pożałowania grzesznikiem. I gdy przystępujemy do takiej Spowiedzi, dzieje się coś, co możemy nazwać recyklingiem ludzkich śmieci.

W dzisiejszych czasach słyszy się wiele o recyklingu śmieci, lecz ja mówię o recyklingu ludzkich śmieci. Gdy idziesz do Spowiedzi, aby uzyskać przebaczenie swych grzechów poprzez Krew Chrystusa, które to przebaczenie zostaje ci dane za pośrednictwem kapłana, pewne skutki grzechu zawsze w tobie pozostają.

Przypuśćmy, że powiedziałbym dziecku, że za każdym razem, gdy robi coś złego, ma wbić gwóźdź w deskę. Czy możecie to sobie wyobrazić? Za każdym razem gdy zrobiłeś coś złego, na przykład byłeś nieposłuszny wobec mamy, masz wbić gwóźdź w deskę. Za każdym razem, gdy matka ci wybaczyła, a ty powiedziałeś, że ci przykro, mama kazałaby ci wyciągnąć gwóźdź z deski. Czy coś zostało? Co zostało? Dziura w desce. To właśnie jest skutek grzechu.

Nawet gdy grzech zostanie wybaczony, musimy czynić wynagrodzenie i to właśnie jest powód, dla którego otrzymujemy pokutę w sakramencie Spowiedzi, aby zalepić te dziury. I aby móc czynić należyte wynagrodzenie za grzechy, dane nam jest wstawiennictwo Świętych i miłosierdzie naszego Zbawiciela.


Gdy przystępujemy do Spowiedzi, nasze życie zmienia się całkowicie poprzez poddanie się Bożemu Miłosierdziu. 


Arcybiskup Fulton J. Sheen

O częstej spowiedzi (część 1)


Kanonik Mullin ze Szkocji powiedział mi kiedyś, że gdy pewnego wieczoru siedział w konfesjonale, przystąpił do spowiedzi mały chłopiec. Kanonik spytał go: „Dlaczego nie przyszedłeś dziś po południu, gdy słuchałem spowiedzi dzieci?

Chłopiec odparł: „Nie miałem żadnych grzechów, musiałem poczekać, aż je popełnię”.

Na początek powiem wam, że żyjemy w pierwszym okresie historii, w którym świat zaprzeczył istnieniu winy i grzechu. Każdy wierzy dziś w to, że został niepokalanie poczęty. Nie ma grzeszników, jesteśmy tylko pacjentami, lecz nie jesteśmy penitentami.

Zastanawiające jest, że Karl Menniger z Instytutu Psychiatrycznego Menningera w Kansas napisał właśnie książkę zatytułowaną: „Co stało się z grzechem?”.

Podczas gdy moralni teologowie, jak również katechizm zarzucili ideę grzechu, psychiatra przypomina nam, że grzech istnieje. Mówi on, na przykład, gdy że teologowie porzucili grzech, podnieśli go prawnicy i grzech stał się przestępstwem. A później, gdy prawnicy go porzucili, podnieśli go psychiatrzy i grzech stał się kompleksem.  

Tymczasem grzech jest rzeczywistością w świecie, której musimy stawić czoła, gdyż wszyscy jesteśmy grzesznikami. Wszyscy. Prawda jest taka, że nie możemy dostąpić Boskiego miłosierdzia, dopóki nie uznamy, że jesteśmy grzeszni.

Co się dzieje, gdy wypieramy się winy i grzechu? A to właśnie czynimy. Mężczyźni grzeszą i nie przykładają do tego wagi. To samo jest z kobietami. Ma to ogromny wpływ na nasze umysły i czasem na nasze ciała, jeśli nie uświadamiamy sobie naszych grzechów i jeśli nie wyznajemy ich przed Zbawicielem.


Z pewnością słyszeliście o przeszczepie narządów w medycynie – o transplantacji nerek lub serca. Często czytaliście również o tym, że przeszczep nerki lub przeszczep serca się nie udał. Dlaczego? Ponieważ organizm odrzucił te narządy. W naszym ciele są przeciwciała, które mogą odrzucić nowy organizm.

Nasza dusza działa w ten sam sposób. Ma ona przeciwciała i jeśli wniknie do niej grzech, jesteśmy niespokojni. Nasz umysł jest nieszczęśliwy. Przypomina to złamaną kość. Taka kość boli. Dlaczego? Ponieważ nie znajduje się ona w tym miejscu, w którym powinna się znajdować.

Podobnie dzieje się, gdy nasze sumienie jest w niewłaściwym miejscu. Wtedy cierpimy. Odczuwamy niepokój sumienia, dyskomfort. Możemy spróbować przykryć ten stan poprzez picie, rozrywkę i tak dalej. Jednakże w momentach ciszy wina znów się uwidacznia.

Przypomnijmy sobie skutki winy przedstawione nam przez Szekspira. Zastanówmy się nad tym. O ile dobrze pamiętam, Szekspir urodził się w 1564r. i zmarł w 1616r. Setki lat zanim powstała psychiatria, Szekspir opisał kompleks – psychozę w umyśle Makbeta i neurozę w umyśle Lady Makbet.

Makbet i Lady Makbet postanowili zabić króla, aby objąć tron. Popełniwszy morderstwo Makbet wciąż zdaje się widzieć nóż. Mówi on:

Jest-li to sztylet, co przed sobą widzę, z zwróconą ku mej dłoni rękojeścią?

Nie było żadnego noża. Była to psychoza. W ten sposób wina wychodziła na wierzch. 

Tymczasem Lady Makbet myła swe dłonie co kwadrans. Widziała krew na swoich dłoniach i pytała.

Mógłżeby cały ocean Te krwawe ślady spłukać z mojej ręki?

Nie było krwi na jej dłoniach. Tak wypieranie winy działało na jej umysł.

Pewnego razu przyszła do mnie kobieta w sprawie swojego brata i powiedziała:

„Od pięciu lat chodzi on do lekarza i jego stan nie ulega poprawie. Waży już tylko 45kg. Czy Biskup zechciałby go zobaczyć?”

„Jeśli jego problem są natury psychicznej, nie będę mógł mu pomóc, to rola psychiatry. Jeśli jednak istnieje moralne podłoże jego stanu, będę mógł mu pomóc”

Mężczyzna wszedł do pokoju. Ważył ok. 45ciu kilogramów, kruchy, przerażony. 


Powiedziałem do niego: “Mów do mnie przez około pół godziny. Nie będę ci przerywał”

Mówił przez około 40 minut. Wtedy powiedziałem:

„Ile pieniędzy ukradłeś?”

„Nic nie ukradłem”

„Ile dokładnie ukradłeś?” – spytałem.

„Nie jestem złodziejem. Nic nie ukradłem.”

„Ile dokładnie ukradłeś?” – spytałem ponownie.

„Trzy tysiące dolarów” – powiedział. „Skąd wiedziałeś, że ukradłem?”

„Nie wiedziałem, że ukradłeś. Gdy mówiłeś do mnie, powiedziałeś w pewnym momencie, że gdy odkładasz pieniądze do pudełka, zawsze najpierw je czyściłeś. Pomyślałem, że miałeś brudne pieniądze”.

„Tak,” powiedział. „Ukradłem trzy tysiące dolarów.”

Załatwiliśmy sprawy w ten sposób, żeby oddać te pieniądze, a on wrócił do zdrowia. Była to wina, która obciążała jego duszę.


Pomyślcie, moje drogie panie, jak wiele psychicznie udręczonych kobiet będziemy mieli w Stanach Zjednoczonych za dziesięć lub piętnaście lat, gdy wina wypływająca z aborcji zacznie atakować umysł i duszę. Obecnie usprawiedliwiają one aborcję mówiąc, że wszyscy to robią i że jest to tylko tkanka bliznowata.

Do pewnego lekarza przyszła dziewczyna mówiąc mu, że jest to tylko tkanka bliznowata i prosząc go o rozczłonkowanie jej. Lekarz zapytał:

Jak chciałaś nazwać tę tkankę bliznowatą?”

Zatem za kilka lat, wina wyjdzie na wierzch w bardzo szczególny sposób, mimo że obecnie może ona nie być w ogóle odczuwana. Wina niekoniecznie objawia się natychmiast. Widać to bardzo dobrze na przykładzie życia króla Dawida.

Pewnego dnia król Dawid znajdował się na tarasie swojego pałacu i ujrzał naglę kobietę na tarasie nieopodal. Miała ona na imię Batszeba. Poprosił ją, aby przyszła i obejrzała jego obrazy. I pokochał Batszebę, niezbyt mądrze, pokochał ją zbyt mocno.

I stała się brzemienna.

Mąż Batszeby, Uriasz, walczył w tym czasie na wojnie. Dawid wezwał go z powrotem, gdyż 
jako król mógł to zrobić i powiedział: „Idź do domu do swojej żony.

„Nie, jestem na wojnie. Nie wolno nam być z naszymi żonami w czasie walki” – powiedział Uriasz.

Król Dawid spoił go i powiedział: “Idź do domu”. Uriasz zasnął przed drzwiami pałacu króla Dawida. Król próbował wrobić Uriasza w ojcostwo swojego dziecka. Gdy mu się to nie udało, powiedział do generała:

Ustaw go na linii frontu. Mężczyźni muszą ginąć w walce. Może Uriasz zostanie zabity.

Uriasz został zabity. Nie martwiło to Dawida, dopóki siedem lub osiem miesięcy później nie przyszedł do niego prorok Natan i powiedział mu:

„Dawidzie, mam problem i ty, jako król, musisz go rozwiązać. Był sobie biedny człowiek, który posiadał tylko jedną małą owcę. Sąsiadem biedaka był bogaty mąż, który ukradł owcę i wydał ucztę dla swoich bogatych przyjaciół.”

Dawid mu odpowiedział, „Tak nie może być. Zapłaci on za to swoim życiem, a zabrana własność zostanie oddana w czwórnasób.”

Natan rzekł, „Ty jesteś tym człowiekiem. Zabrałeś owieczkę Uriaszowi. I zabiłeś tę owieczkę. Tą owcą była Batszeba, którą zabrałeś od jej męża”

I w tym momencie król Dawid usiadł i napisał słynny psalm nr 51: „Zmiłuj się nade mną, Boże, w swojej łaskawości„.


Arcybiskup Fulton J. Sheen

Sakramenty i łaska

Istnieje siedem warunków, które pozwalają wieść życie fizyczne i powinno być siedem warunków pozwalających wieść życie duchowe. Pięć z tych warunków dotyczy osoby, podczas gdy dwa odnoszą się do społeczeństwa. Aby móc wieść naturalne, fizyczne życie, muszę się urodzić, muszę osiągnąć dojrzałość, muszę się odżywiać, muszę leczyć swoje rany i muszę wypleniać ślady choroby. Ponieważ jestem członkiem społeczeństwa, musi istnieć sposób na rozmnażanie ludzkiego gatunku, musi też istnieć rząd.   
 
Ponad życiem fizycznym stoi życie Boże. Istnieje siedem warunków pozwalających wieść to Boże życie. Jeśli mam wieść życie w Chrystusie, muszę się do niego narodzić – jest to sakrament Chrztu św. Muszę osiągnąć dojrzałość i przyjąć odpowiedzialności wiążące się z życiem – jest to sakrament Bierzmowania. Muszę się odżywiać, podtrzymywać to Boże życie – jest to Najświętszy Sakrament. Muszę leczyć rany spowodowane przez grzech – jest to sakrament Pokuty, czyli Spowiedź święta. Muszę wypleniać wszelkie ślady choroby grzechu, która dotknęła moje zmysły – jest to Sakrament Namaszczenia Chorych. Ponieważ jestem członkiem społeczeństwa, musi istnieć głoszenie Królestwa Bożego i wzrost Mistycznego Ciała Chrystusa – jest to sakrament Małżeństwa. Wreszcie, musi istnieć Boży rząd – muszą istnieć sakrament Kapłaństwa i święcenia biskupów i kapłanów.

Czytaj dalej

Kilka słów na temat wiary

Wiara nie jest pragnieniem lub wolą wierzenia w coś sprzecznego z rozumem. Wiara nie jest życiem, jak gdyby coś było prawdziwe. Wiara jest przyjęciem prawdy na podstawie objawienia Bożego danego nam przez Kościół i Pismo święte.  Sam Bóg czyni wiarę w swoim wyznawcy. Wiara nie jest przyjęciem pewnej ilości dogmatów. Tak często mawia się: „Och, musisz przyjąć na wiarę tyle dogmatów.” Nie! Wiara jest uczestnictwem w życiu Boga. W wierze spotykają się dwie osoby: Bóg i ja.  Nasza afirmacja wiary nie bierze się z tego, że widzimy jasno prawdę; pochodzi ona z wizji Tego, który objawia prawdę. Wiemy, że nie może On oszukać ani być oszukanym. Wiara nie jest sprzeczna z rozumem. Wiara doskonali rozum. Wiara jest dla rozumu tym, czym teleskop jest dla oka. Teleskop pozwala nam widzieć nowe światy i gwiazdy niewidoczne gołym okiem. Wiara pozwala nam widzieć prawdy, których nie możemy dostrzec samym rozumem. 

Ludzki rozum jest silniejszy z wiarą niż bez niej, podobnie jak nasze zmysły są silniejsze z rozumem niż bez rozumu.  Należy udoskonalać rozum za pomocą wiary. Osoba, która traci wiarę, odkryje, że jej rozum zaczyna także ją zawodzić. Bardzo ciekawą lekturą są wyznania tych, którzy mieli wiarę i ją utracili.  Ich umysł błądzi i jest zdezorientowany. Mamy te same oczy za dnia, co i w nocy, lecz w nocy nie mamy zdolności widzenia. Dzieje się tak z braku dodatkowego światła słonecznego.  Każmy dwojgu ludziom spojrzeć na Hostię. Jedno z nich widzi chleb, a drugie, oczami wiary, widzi naszego Zbawiciela. Jedno z nich posiada światło, którego brakuje drugiemu. Dzięki składajmy Bogu za objawienie tego pięknego sakramentu Chrztu, który daje nam światło i czyni nas Jego dziećmi. Piękne są ceremonie chrzcielne. Jeśli będziesz mógł w nich uczestniczyć, usłyszysz, jak ksiądz objaśnia wszystkie obrzędy. Są one przepiękne, na przykład nałożenie białej szaty.   Dante pisał o nich mówiąc, że czyściec jest miejscem, do którego idziemy, aby uprać nasze chrzcielne  szaty.  Daj Boże,  abyśmy zawsze  zachowywali w czystości tę szatę niewinności, którą otrzymujemy  w sakramencie Chrztu świętego przed Bogiem i ludźmi.   

Arcybiskup Fulton J. Sheen

Źródło: „Your Life is Worth Living”, 1965r., str. 190.

Judasz i sprawiedliwość społeczna

To, co nasz Pan powiedział Judaszowi, mówi On dzisiaj światu: zdajesz się być bardzo zainteresowany sprawiedliwością społeczną. Dlaczego nie obchodzi cię indywidualna sprawiedliwość? Kochasz swojego bliźniego; dlaczego nie kochasz Boga? Oto jest postawa współczesnego świata. Minęły czasy, w których byliśmy zajęci osobistym uświęceniem aż do zaniedbania porządku społecznego. Obecnie przeszliśmy do skrajności polegającej na zanurzeniu się w kwestie sprawiedliwości społecznej, praw obywatelskich i tak dalej, lecz ani trochę nie obchodzi nas ani indywidualna sprawiedliwość, ani obowiązek oddawania czci i chwały Bogu. Jeśli maszerujesz z transparentem, jeśli protestujesz, wówczas twoje własne życie może być nieczyste, może być skalane nałogiem alkoholowym, możesz robić to, co ci się żywnie podoba. Nie ma to znaczenia. Patronem tych, którzy próbują podzielić uniwersalne prawo Boga: Kochaj Boga i kochaj bliźniego, jest Judasz. 


Arcybiskup Fulton J. Sheen

Kto jest Moją Matką?

Nasz Pan uczynił pierwszy cud na prośbę Swej Matki. Jakiś czas później Matka, martwiąc się, że Jej Syna wyczerpie całodniowe nauczanie i całonocna modlitwa na szczycie góry, wysłała do Niego wiadomość. Gdy posłannik ogłosił: „Twoja Matka jest tutaj”, Chrystus obrócił się w stronę tłumu i spytał: „Kto jest Moją Matką? Kim Ona jest?” Co powiedziałyby nasze matki, gdybyśmy spytali „Kim jest moja matka?” Przypomina On Jej, że w królestwie niebieskim nie będzie więzi ciała i krwi. Jedyna więź, jaka istnieje w królestwie niebieskim to więź posłuszeństwa wobec woli Ojca. W ten sposób pozorna przygana okazuje się być największym z komplementów. „Kto czyni wolę Ojca Mego w niebie jest Moją Matką”. A któż kiedykolwiek był tak dalece posłuszny woli Ojca w niebie jak Maryja?


Arcybiskup Fulton J. Sheen

Zależność w miłości

Nasza wolność nie jest niezależnością od prawdy, lecz raczej zależnością w miłości. To właśnie jest radość płynąca z bycia katolikiem. Być może uda mi się to objaśnić za pomocą następującej analogii: wyobraźmy sobie wyspę na morzu, na której znajdowały się dzieci. Wyspę otaczał wysoki mur. Wewnątrz muru dzieci tańczyły, śpiewały i bawiły się. Pewnego dnia do wyspy przybiła łódź. Jej wioślarze byli reformatorami, którzy powiedzieli do dzieci: „Kto wam postawił ten mur? Ktoś chce ograniczyć waszą wolność! Musicie go zburzyć!” Dzieci zburzyły zatem mur. Jeśli kiedyś jeszcze trafisz na tę wyspę, ujrzysz dzieci tłoczące się w jej centrum, dzieci, które boją się bawić, boją się tańczyć, boją się śpiewać, boją się, że wpadną do morza. Ta wyspa to Kościół, mur jest prawdą i – jak powiedział Chrystus – „Jeśli Syn Człowieczy was wyzwoli, naprawdę będziecie wolni.”


Arcybiskup Fulton J. Sheen

Zanieś Chrystusa swoim bliźnim

Wszędzie wokół nas znajdują się puste naczynia. Mogą one zostać wypełnione miłością Chrystusa. Czy również w twoim domu są puste naczynia? A może wśród twoich bliźnich? Jeśli jesteś prawnikiem, czy znasz puste naczynia wśród osób wykonujących twój zawód? Lekarze, pielęgniarki – czy nie ma wśród was osób, których życie jest nędzne i puste? Niedawno słyszałem o pewnym prawniku, który zmarł w Berlinie. Był on niewierzący. Prowadził on spółkę prawniczą z katolickim partnerem, który – dowiedziawszy się o jego chorobie – odwiedził go i powiedział: „Czy nie sądzisz, że – skoro wkrótce masz umrzeć – przyszła pora, abyś pogodził się z Chrystusem?” Umierający partner odparł: „Skoro Chrystus i Jego Kościół przez całe życie znaczyły dla ciebie tak niewiele, że nigdy mi o nich nie mówiłeś, jak mogą znaczyć coś dla mnie teraz, w godzinę mojej śmierci?”


Arcybiskup Fulton J. Sheen

Kształt ludzkiego serca

Ludzkie serce nie przypomina kształtem serduszka walentynkowego, którego kontur jest doskonale regularny; jest ono delikatnie nieregularne, jak gdyby brakowało mu z boku małego fragmentu. Ten brakujący fragment może symbolizować cząstkę, która została przeszyta włócznią w uniwersalnym sercu ludzkości na Krzyżu, lecz prawdopodobnie symbolizuje on coś więcej.  Może on oznaczać, że gdy Bóg stworzył każde ludzkie serce, zachował jego małą próbkę w niebie, a resztę zesłał na ziemię, gdzie każdego dnia uczy się ono na nowo, że nie może osiągnąć pełni szczęścia, że nie może w pełni zakochać się, że nie może osiągnąć doskonałości, dopóki nie spocznie wraz ze Zmartwychwstałym Chrystusem w trwającej wiecznie Wielkanocy.
Arcybiskup Fulton J. Sheen

Widzieć Chrystusa w chorych

Gdy patrzymy na chorą osobę lub na osobę zranioną, zarażoną lub cierpiącą z powodu raka, co widzimy? Jeśli udało nam się rozwinąć zdolność widzenia Chrystusa w Eucharystii, zobaczymy Chrystusa również w krzyżu chorej osoby. Trwa On w wiernych Mu ludziach, którzy świadomie ofiarują swe cierpienia w jedności z Chrystusem. I wszyscy jesteśmy zbudowani przykładem tych, którzy mówią: „Ofiaruję me cierpienie za moje grzechy, dla dobra Kościoła”. Chrystus cierpi nie tylko w tych, którzy mają wiarę, lecz cierpi On również w tych, którzy Go nie znają i to jest właśnie ich zbawienie. 


Arcybiskup Fulton J. Sheen