Misje święte

W zamożnych cywilizacjach bardzo łatwo jest uwierzyć w to, że wszelka działalność misyjna zależy od jałmużny. Jest wielce prawdopodobne, że Judasz posiadał w swej sakiewce o wiele więcej pieniędzy niż którykolwiek inny apostoł, ponieważ pełnił rolę skarbnika, jednakże jego apostolska skuteczność na przestrzeni dziejów była zerowa. Tym, o czym często zapomina się w Kościele, jest wartość modlitwy wstawienniczej w intencji misji świętych (…) Misjonarze pracują bezpośrednio w Indiach, Japonii i w innych krajach misyjnych; orędownicy pracują w sposób niebezpośredni; wycofując się ze świata, zwracają się oni ku Bogu i w ten sposób przyczyniają się do tego, by Jego łaski na nowo rozgościły w duszach, które Kościół ma nadzieję nawrócić. 

Arcybiskup Fulton J. Sheen

„Missions and the World Crisis”, 1963 r., str. 247.

Turystyka na Soborze Watykańskim II

Oficjalnym językiem Soboru Watykańskiego II była łacina. Wszystkie dokumenty opracowywane były w tym języku, w nim też wygłaszane były wszystkie przemówienia mimo różnorodności wymowy i akcentu, za którą według mnie obwiniać należy murarzy wieży Babel. (…) Materiały, które miały być dyskutowane na obradach, przygotowywane były przez specjalne komisje jeszcze przed Soborem. Miałem ten honor, że zostałem mianowany do przedsoborowej Komisji Akcji Katolickiej. Pamiętam, że niektórzy z członków tej komisji bardzo pragnęli poddać pod dyskusję Soboru dokument o turystyce. Byłem prawdopodobnie jedynym członkiem komisji, który nie mógł dostrzec wartości w takim dokumencie, chyba, że miałby on przypominać wiernym o uczestnictwie we Mszy Świętej w każdą niedzielę i w święta nakazane.

Aby mnie przekonać, kardynał kierujący komisją przyniósł listę przemówień, które Pius XI wygłosił podczas swojego pontyfikatu. Kardynał zauważył, że skoro Pius XI uważał ten temat za istotny i cztery razy zwrócił się do grup turystycznych, dziwne jest, dlaczego ja tak nie myślę. Tamtej nocy wziąłem do domu listę przemówień, które Pius XI wygłosił do innych grup i odkryłem, że pięć razy przemawiał on do urologów. Następnego dnia przekonywałem innych członków komisji, że skoro Ojciec Święty przemawiał częściej do urologów niż czynił to na temat turystyki, powinniśmy przygotować dokument o urologii. Jestem pewien, że był to jedyny przypadek obrony urologów podjętej w języku łacińskim na Soborze. 

Ostatecznie wśród dokumentów soborowych nie znalazł się rozdział o turystyce.


Arcybiskup Fulton J. Sheen


Źródło: „Treasure in Clay. The Autobiography of Fulton J. Sheen”, 2008 r., str. 297-298.

Różaniec misyjny arcybiskupa Sheena

W lutym 1951 r. ówczesny ksiądz prałat Fulton J. Sheen, krajowy dyrektor Towarzystwa Rozkrzewiania Wiary, przedstawił w jednym ze swoich programów radiowych światowy różaniec misyjny. Powiedział: „Musimy się modlić, modlić nie za samych siebie, ale za świat. W tym celu zaprojektowałem światowy różaniec misyjny (…), aby poprzez modlitwę wspomagać Ojca Świętego i Towarzystwa Rozkrzewiania Wiary w ich dziele misyjnym realizowanym na dotkniętych ubóstwem obszarach całego świata”.

Każdy dziesiątek światowego różańca misyjnego przypomina o obszarze, na którym Kościół realizuje swoje dzieło ewangelizacji:

  • KOLOR ZIELONY symbolizuje lasy i sawannę AFRYKI
  • KOLOR NIEBIESKI oznacza ocean otaczający WYSPY PACYFIKU
  • KOLOR BIAŁY symbolizuje EUROPĘ, siedzibę Ojca Świętego, pasterza całego świata
  • KOLOR CZERWONY przywodzi na myśl płomień wiary, który zawiódł misjonarzy do obu AMERYK
  • KOLOR ŻÓŁTY, światło poranne Wschodu, symbolizuje AZJĘ”.

Wydawnictwo Diecezjalne i Drukarnia w Sandomierzu przygotowało zestawy składające się ze światowego różańca misyjnego zaprojektowanego przez arcybiskupa Sheena oraz z jego rozważań tajemnic różańcowych. Do zestawu dołączony jest karnet informacyjny.

ZAMAWIAM ZESTAW

Rozgłos i chwała

Nigdy nie myśl, że oddając chwałę Bogu, ofiarowujesz coś, bez czego Bóg byłby nieszczęśliwy, a dzięki czemu staje się On niezadowolonym dyktatorem. Czym jest chwała? Jest to clara notitia cum laude: jasne zrozumienie, że inna osoba reprezentuje wartość, która skłania nas do jej wysławiania. Chwała jest efektem wiedzy i miłości. 

Gdy mocno interesujesz się danym przedmiotem, bardzo lubisz o nim mówić: „Bo z obfitości serca mówią jego usta” (Łk 6, 45). Rodziców nigdy nie nuży zachwycanie się swoimi dziećmi. W podobny sposób dusza, która wie, że Bóg jest jej Stwórcą, myśli o Bogu, kocha Go i wie, że jest On „tak dobry”, nie może zachować dobrej nowiny dla siebie. Nadmiar ludzkiej miłości dla Boskiej Miłości jest tym, co nazywamy oddawaniem chwały Bogu. 

Zauważ, czym różni się oddawanie chwały od nadawania rozgłosu. To ostatnie jest sztuczną stymulacją. Jest to przypisywanie wartości tym, którzy albo na to nie zasłużyli, albo nie mają do tego prawa. Gwiazdy filmowe potrzebują agentów, podobnie jak pasta do zębów potrzebuje reklamy. Lecz czy słyszałeś kiedyś o amerykańskim bohaterze, który musiałby zatrudniać agenta prasowego? Chwała jest produktem ubocznym jego wartości. Bohater posiada wartość. 

Rozgłos próbuje stworzyć wartość; chwała ją uznaje. Rozgłos jest różem na anemicznych policzkach pospolitości; chwała jest kwiatem będącym oznaką zdrowia. Kościół nie jest młynem rozgłosu toczącym się w interesie Bożej chwały; jest to miejsce, do którego idą ci, którzy znają już wartość Boga, aby Go uwielbiać.

Arcybiskup Fulton J. Sheen

Źródło: „Wstęp do religii”, 2014 r., str. 25-26.

 

Pierwszy przypadek nawrócenia

Mój pierwszy przypadek nawrócenia, gdy byłem młodym kapłanem, miał miejsce w Waszyngtonie. Przypadek ten dowodzi, że plon obfity przynoszą nie tyle wysiłki ewangelizatora, ile Światło Boże w ludzkiej duszy. Gdy zacząłem pracować na Uniwersytecie Katolickim, moja ciotka poprosiła, abym odwiedził jej krewną, która była chora. Była to dość młoda, zamężna kobieta, matka dwojga dzieci. Ostrzeżono mnie jednak, iż nie jest przyjaźnie usposobiona do katolików. Gdy przedstawiłem się jej w drzwiach wejściowych, splunęła mi w twarz i kazała się wynosić. Było to we wrześniu. Każdego poranka podczas Mszy Świętej błagałem Boga, aby dał jej łaskę nawrócenia.

W lutym zadzwoniła do mnie. Zapytałem: „Dlaczego posłałaś po mnie?” Odpowiedziała: „Nie wiem. Byłam wczoraj u lekarza, który powiedział mi, że umrę w ciągu dwóch tygodni”. Przyciągnęła do siebie dwoje swoich dzieci i zastanawiała się, kto się nimi zaopiekuje. Zapewniłem ją, że nie umrze w ciągu dwóch tygodni i powiedziałem jej o swoich modlitwach, które ofiarowałem w intencji jej nawrócenia. Powiedziałem: „Sądzę, że Chrystus wykorzystuje twój strach, aby doprowadzić cię do Kościoła”. Następnego dnia zacząłem objaśniać jej nauczanie Kościoła, ochrzciłem ją w maju i pozostawaliśmy w kontakcie jeszcze przez wiele lat.

Źródło: „Treasure in Clay. The Autobiography of Fulton J. Sheen”, 1980 r., str. 256.

Wyzwanie #IdźDoNieba

Nowa książka abp. Fultona J. Sheena „Idź do nieba! Duchowy drogowskaz ku wieczności” stała się inspiracją do akcji ewangelizacyjnej, połączonej z modlitwą o rychłą beatyfikację Czcigodnego Sługi Bożego abp. Fultona J. Sheena.


Przyłącz się.
• Przede wszystkim pomódl się o rychłą beatyfikację abp. Sheena;
• zalinkuj nasz filmik promocyjny na swoim profilu FB https://youtu.be/0LXRSNfXTvc ;
• nagraj piosenkę i prześlij ją na adres redakcja@wds.com.pl lub idzdonieba@gmail.com;
• zaproś do wyzwania znajomych;
• i oczywiście przez całe życie #IdźDoNieba!

Szczegóły wyzwania dostępne są w regulaminie.

 

Rocznica sakry biskupiej Fultona Sheena

11 czerwca 1951 r. ksiądz prałat Fulton J. Sheen przyjął sakrę biskupią w bazylice św. św. Jana i Pawła na Celiusie w Rzymie. Jego głównym konsekratorem był kardynał Adeodato Giovanni Piazza. Papież Pius XII mianował Sheena tytularnym biskupem Caesariany.

Sheenbp

Co to znaczy być biskupem? Gdy nasz Zbawiciel powołał Piotra i innych Apostołów, powiedział im, że odtąd będą łowić dusze zamiast ryb. Osobną kwestią jest, czy umiejętność zapełniania sieci wzrasta dzięki awansowi kościelnemu. Statystyki nie dowodzą, że człowiek siedzący na brzegu złowi więcej ryb, jeśli odziany jest w purpurowy strój niż wtedy, gdy ubrany jest na czarno. Zdaje się jednak, że wzrasta wówczas odpowiedzialność, ponieważ rybak używa tylko haczyka, ale biskup używa kija pasterskiego, czyli pastorału. Oznacza to, że powinnością jego jest przydawać ryb Chrystusowej ławicy i owiec owczarni Chrystusowej za pomocą haczyka i pastorału*.

Arcybiskup Fulton J. Sheen

Źródło: „Treasure in Clay. The Autobiography of Fulton J.Sheen”, 2008 r., str. 97.

* w oryginale „by hook and by crook” – to idiomatyczne wyrażenie oznacza: „wszelkimi możliwymi sposobami”

Tajemnica Trójcy Świętej

Cairo_Trinidad

Francisco Caro, „Trójca Przenajświętsza”, ok. 1630 r.

To właśnie tajemnica Trójcy Świętej udziela odpowiedzi tym, którzy wyobrażają sobie Boga jako Boga egoistycznego, siedzącego we wspaniałości swej samotni przed stworzeniem świata, zredukowanego do Kogoś, kto kocha tylko siebie w swej samolubnej Boskości; Trójca Święta objawia nam, że – przed stworzeniem – Bóg cieszył się miłym towarzystwem swoich Trzech Osób, nieskończoną komunią z Prawdą i objęciami nieskończonej Miłości i dlatego nie musiał wychodzić poza siebie w poszukiwaniu szczęścia.

Największym cudem ze wszystkich jest zatem to, że – będąc doskonałym i ciesząc się doskonałym szczęściem – Bóg postanowił stworzyć świat. I jeśli stworzył świat, mógł mieć ku temu tylko jeden powód. Akt stworzenia nie mógł przydać Mu doskonałości; nie mógł nic przydać Jego prawdzie; nie mógł też pomnożyć Jego szczęścia. Stworzył On świat tylko dlatego, ponieważ kochał.

Arcybiskup Fulton J. Sheen

Źródło: „The Divine Romance”, 1935 r., strona nieznana.

Religia, która wymaga ofiary

easter-3157533_1280

Źródło: Pixabay

Prawie każdy w dzisiejszych czasach pragnie religii, lecz wszyscy chcą religii, która zbyt dużo nie kosztuje; to dlatego chrześcijaństwo jest rozwadniane, aby dogodzić współczesnemu człowiekowi. Każdy chce być zdrowy, lecz nie każdy chce przechodzić na dietę lub wyrzekać się tego, co szkodzi jego organizmowi. W podobny sposób, wielu ludzi w mętny sposób aspiruje do dobroci, lecz brakuje im woli, by osiągnąć ją przy pomocy wyrzeczeń. Dziesiątki tysięcy osób, które w minionym roku próbowały rzucić palenie, a po dwudziestu czterech godzinach widziały, jak ich postanowienie uchodzi z dymem, mogą zaświadczyć, w jak niewielkim stopniu współczesny człowiek gotowy jest do wyrzeczeń lub do zaparcia się samego siebie.

Niełatwo jest powiedzieć sobie „nie”. To dlatego wielu filozofów stworzyło filozofię życia polegającą na mówieniu „tak” każdemu impulsowi i pragnieniu, przydając temu słowu godności poprzez miano „samowyrażania się”. Lecz wciąż pozostaje faktem, że poważny postęp na każdej ścieżce życia wymaga jakiejś formy ograniczenia: lekarz, prawnik, sportowiec, piosenkarz, biznesmen – wszyscy oni muszą „w pracach żyć, gardzić pieszczoty”[1], jeśli mają osiągnąć swe ideały. Ekspert w dziedzinie języków orientalnych lub archeologii nie może być jednocześnie mistrzem gry w tenisa. Na wszystkich ścieżkach życia trzeba coś poświęcić, jeśli chce się coś zyskać; umysł rozwijany jest kosztem ciała, a ciało – kosztem umysłu.

Również religia wymaga ofiary; nie jest ona kulą, lecz krzyżem. Nie jest unikiem; jest ciężarem; nie jest ucieczką, lecz odpowiedzią. Człowiek opiera się na kuli, lecz krzyż spoczywa na naszych barkach. Tchórz może posłużyć się kulą, lecz – aby przyjąć krzyż – potrzeba bohaterstwa.

Ktokolwiek sądzi, że krzyż jest łatwy, niech najpierw przyzna, że czyni źle lub że zerwał więź miłości, a następnie niech postara się naprawić zło na drodze pokuty i samodyscypliny, a wtedy odkryje, jak wielkiej wymaga to odwagi.

Krzyż kładzie się na barkach naszej pychy i zawiści, naszych pożądliwości i gniewu, aż – siłą tarcia – wyczerpie je, prowadząc nas do wielkich, nieprzemijających radości życia. Podobnie jak kanarek, najwspanialszych pieśni uczymy się w mrokach. Gdy w klatce jest światło, kanarek nauczy się jedynie urywków melodii, lecz w ciemnościach nauczy się całej pieśni, aż przepełni się nią jego serce i już nigdy jej nie zapomni.

 

Arcybiskup Fulton J. Sheen

Źródło: „Idź do Nieba! Duchowy drogowskaz ku wieczności„, 2020 r., str. 54-56.

[1]John Milton, „Lycidas” w przekładzie ks. Benedykta Lenartowicza, wers nr 72.

Do dzieci amerykańskich o polskich dzieciach

166-116358

Dzieci polskie podczas ewakuacji z sowieckiej Rosji do Iranu; 1942 r. Fot. Archiwum IPN

Słucha mnie wielka liczba dzieci, jak również setki dobrych sióstr zakonnych, które uczą te dzieci Bożych dróg. To do nich zwracam się dziś w szczególny sposób. Chcę zwrócić waszą uwagę na smutny los pewnych innych dzieci w innej części świata, którym nie możecie pomóc w sposób materialny,  ponieważ nie istnieje sposób na przyjście im z pomocą. Lecz dlaczegóż miałoby nas to martwić? I tak nigdy nie wierzyliśmy, że jedynie człowiek może pomóc człowiekowi. Bóg może im pomóc, i to do naszego Boskiego Pana pójdziemy.

Mam konkretnie na myśli pięćset tysięcy polskich dzieci poniżej szesnastego roku życia, znajdujących się w Rosji. Ich historię opowiedział mi niedawno ksiądz biskup Gawlina – biskup polowy Polskich Sił Zbrojnych, który obecnie przebywa w Stanach Zjednoczonych, reprezentując polskie ofiary wojny. Powiedział mi, że te dzieci kiedyś żyły we własnych domach, jak wy i ja; spały kiedyś one we własnych łóżkach, jak wy i ja; zasiadały niegdyś przy stołach z nożem i widelcem, by spożywać przy ich pomocy jedzenie, jak wy i ja; kiedyś ubierały się do szkoły i wracały do domu, do swych matek i ojców, jak wszystkie dzieci w wieku szkolnym. Dzisiaj troje na czworo z tych dzieci jest sierotami; umierają one setkami z braku kawałka chleba, który my rzucilibyśmy pod stół naszemu psu; są zbyt chore, by tęsknić za domem, są zbyt zmęczone, by się bawić, zbyt głodne, by się śmiać. A los tych dzieci bez wątpienia nie jest gorszy niż los setek tysięcy ich rówieśników w okupowanej przez Niemcy Polsce. Mają z wami tylko jedną wspólną rzecz – swoją wiarę. Czy będziecie się za nie modlić każdego dnia w domu i w szkole, dodając wezwanie do Matki Bożej Częstochowskiej, która jest patronką Polski? Proście Matkę Bożą, by wstawiała się u swojego Boskiego Syna, aby te dzieci pewnego dnia mogły zostać uwolnione ze swego wygnania i aby mogły zostać sprowadzone z powrotem do domu. Podobnie jak Maryja zgubiła kiedyś swojego Syna na trzy dni, tak teraz zgubiła Ona pięćset tysięcy swoich dzieci – na trzy lata. Powiedzcie Jej, aby nie szukała ich w świątyni, albowiem nie mają one świątyni, w której mogłyby się schronić. Powiedzcie Jej, aby szukała ich w kraju, do którego nie należą. Zrobicie to, prawda? Są to wielcy ludzie. Wiele wycierpieli w tej godzinie zła. Czy chciałybyście wrócić do domu, gdybyście były jeńcami wojennymi w Japonii? Owe małe dzieci chcą znaleźć się na powrót we własnym domu. Dlatego mówię wam: Módlcie się! Módlcie się! Módlcie się! Zło ma swoją godzinę. Czy nie możecie czuwać przez godzinę?

Arcybiskup Fulton J. Sheen

Źródło: „Evil has its Hour”, fragment przemówienia wygłoszonego 14 marca 1943 r.