Co znaczy dla mnie Kościół?

Gdybyś zapytał mnie, co znaczy dla mnie Kościół, ciało Chrystusa, odpowiedziałbym: „Wierzę, że jest on świątynią miłości, w której jestem żywym kamieniem, jest świątynią, której kamieniem węgielnym jest Chrystus; jest drzewem życia wiecznego, którego jestem gałęzią; jest on ciałem Chrystusa na ziemi od momentu Jego Wniebowstąpienia, a ja jestem jedną z komórek owego ciała.

sheen-praying

Dlatego ciało Chrystusa znaczy dla mnie więcej niż sam dla siebie znaczę; jej życie – nazywam ciało Chrystusa nią, ponieważ Biblia nazywa Kościół Jego oblubienicą – jej życie jest bogatsze niż moje, albowiem żyję w jedności z nią, a bez niej posiadam jedynie życie fizyczne. Jej miłości są moimi miłościami; jej prawdy są moimi prawdami; jej umysł jest moim umysłem. Moim największym bólem jest to, że nie służę jej lepiej. Bez niej jestem wykarczowanym pniem, samotną kolumną pośród martwych i zapomnianych ruin. Z nią wyznaję wieczność i nie lękam się. Z jej tabernakulów biorę Chleb Życia, z jej biskupich dłoni – olej, który umacnia, błogosławi i konsekruje; jej wiecznej lampki czerpię zapewnienie, że Chrystus nie pozostawił nas sierotami”.

Arcybiskup Fulton J. Sheen

Źródło: „Go to Heaven”, 1961 r., str. 114-115.

 

 

Oświadczenie diecezji Rochester na temat beatyfikacji Fultona Sheena

Zamieszczamy tłumaczenie oświadczenia wydanego 5 grudnia 2019 r. przez diecezję Rochester (w stanie Nowy Jork), której w latach 1966-1969 przewodniczył biskup Fulton J. Sheen:

rochester


 

Diecezja Rochester docenia wiele sukcesów osiągniętych przez arcybiskupa Sheena w głoszeniu na cały świat Ewangelii Jezusa Chrystusa poprzez media, i w niesieniu posłania Jezusa niezmierzonym rzeszom słuchaczy. Jego dziedzictwo w obszarze komunikacji uczyniło go prorokiem w kwestii przyszłego wykorzystania massmediów w celu ukazywania nauki Jezusa – fenomenu docenianego zarówno przez katolików, jak i niekatolików.

Proces beatyfikacyjny danej osoby musi zarazem obejmować analizę jej całego życia. W tym kontekście diecezja Rochester wzięła pod rozwagę okres, w którym Fulton Sheen piastował stanowisko biskupa Rochester. Przed ogłoszeniem beatyfikacji, diecezja Rochester za pośrednictwem nuncjusza apostolskiego przekazała diecezji Peoria oraz Kongregacji Kultu Świętych dokumentację wyrażającą niepokój dotyczący kontynuacji procesu beatyfikacyjnego arcybiskupa Sheena bez dodatkowego zbadania jego roli w przydzielaniu kapłanów [do parafii]. Inni hierarchowie podzielali ten niepokój i wyrażali go. Nie istnieją skargi przeciw arcybiskupowi Sheenowi, które dotyczyłyby jego osobistego, niewłaściwego zachowania i w tej kwestii nie zostały poczynione żadne insynuacje.

Diecezja Rochester wykazała się w tej sprawie należytą pilnością i doszła do przekonania, że – bez rzucania podejrzeń – jest rzeczą roztropną, by proces beatyfikacyjny arcybiskupa Sheena został poddany dalszym badaniom i rozważaniom, uznając jednocześnie decyzyjne kompetencje Kongregacji Kultu Świętych [w tej kwestii]. Stolica Apostolska ostatecznie postanowiła odwlec beatyfikację.

Proces beatyfikacyjny przypomina nam, że jesteśmy powołani do świętości, by żyć wiecznie z Panem w niebie, modląc się, by Bóg uznał nas godnymi obcowania z Nim twarzą w twarz w owej zbawiennej wizji, która przynosi wieczną radość. Ze swojego miejsca z Panem arcybiskup Sheen cieszy się wiecznym pokojem i radością w wiekuistej obecności Boga, naszego Ojca, któremu służył z oddaniem i gorliwością dla zbawienia dusz.

Diecezja powstrzyma się od dalszych komentarzy na ten temat.

Za opóźnieniem beatyfikacji Fultona Sheena stoi biskup diecezji Rochester

Przedstawiciel diecezji Peoria, ks. prałat James Kruse, który jest zaangażowany w proces beatyfikacyjny Fultona Sheena, postanowił zabrać głos w sprawie odwołania zaplanowanej na 21 grudnia br. uroczystości. Okazuje się, że powodem opóźnienia beatyfikacji arcybiskupa Sheena jest prośba biskupa Salvatore Matano z diecezji Rochester (którą Fulton Sheen kierował w latach 1966 – 1969).

Matano2

Biskup Salvatore Matano. Autor zdjęcia: Mike Crupi/Catholic Courier

 

Po ogłoszeniu daty beatyfikacji Fultona Sheena, biskup Matano zwrócił się do Watykanu z ostrzeżeniem, że nazwisko Sheena może znajdować się wśród ponad 70 spraw o molestowanie dzieci, które prowadzone są przeciwko diecezji Rochester.

Konkretnie chodzi o byłego księdza Geralda Guli, który służył w Rochester na początku lat sześćdziesiątych XX wieku. Zanim Fulton Sheen przybył do Rochester, ks. Guli został oskarżony o molestowanie seksualne i przeniesiony do parafii w stanie Zachodnia Wirginia.

W 1967 r., gdy biskup Sheen kierował diecezją Rochester, ks. Guli powrócił do tego miasta, by zająć się chorymi rodzicami. Poprosił też o przydzielenie do jednej z parafii, lecz Sheen odmówił. Ponadto Gerald Guli, który ma 95 lat i wciąż żyje w Rochester, rozmawiał z prałatem Kruse kilka miesięcy temu i potwierdził, że Sheen nigdy nie przydzielił go do żadnej parafii w Rochester. Jednakże w 1969 r., niedługo po tym, jak Fulton Sheen opuścił Rochester, jego następca, biskup Hogan, przydzielił księdza Guli do jednej z parafii, gdzie ów został oskarżony o ponowny przypadek molestowania seksualnego.

Zarówno Peoria, jak i Watykan bardzo dokładnie zbadały tę sprawę i oczyściły Fultona Sheena z wszelkich podejrzeń. A mimo to właśnie sprawa księdza Guli stała się pretekstem i podstawą do odwołania przez Stolicę Apostolską uroczystości beatyfikacyjnych abpa Sheena. Wniosek biskupa Matano miał być konsultowany przez kilku prominentnych arcybiskupów amerykańskich, a ostateczną decyzję podjął ksiądz kardynał Pietro Parolin, sekretarz stanu Stolicy Apostolskiej.

Zalinkowany artykuł podaje dalsze przyczyny takiego obrotu sprawy. Sugeruje się w nich nienawiść Rochester wobec biskupa Sheena za decyzje podejmowane przez niego w latach, w których kierował tą diecezją. Sugeruje się ponadto, że lokalny biskup nie odważyłby się na taką interwencję bez zgody aktualnego ordynariusza archidiecezji nowojorskiej, kardynała Dolana.

Warto również zajrzeć do tego artykułu, który podaje dalsze szczegóły całej sprawy.

 

Beatyfikacja arcybiskupa Sheena odłożona na czas nieokreślony

Szanowni Państwo, niemal w przeddzień beatyfikacji arcybiskupa Sheena zmuszeni jesteśmy przekazać Państwu informację o jej…odłożeniu.

Poniżej podajemy pełne tłumaczenie komunikatu przekazanego w tej sprawie przez diecezję Peoria.

Biskup Daniel Jenky C.S.C., ordynariusz diecezji Peoria, z głębokim żalem zawiadamia, że został poinformowany przez Stolicę Apostolską o przełożeniu beatyfikacji Fultona Sheena.

18 listopada 2019 r. diecezja Peoria otrzymała formalne powiadomienie o tym, że papież Franciszek zaaprobował beatyfikację Fultona Sheena, która miała się odbyć 21 grudnia tego roku. Jednakże 2 grudnia Stolica Apostolska zadecydowała o przełożeniu daty beatyfikacji na wniosek kilku członków Konferencji Biskupów, którzy poprosili o ponowne rozważenie [sprawy]. W naszej obecnej sytuacji istotne jest, aby wierni wiedzieli, że nigdy nie został sformułowany, ani w przeszłości, ani obecnie, żaden zarzut przeciwko Sheenowi dotyczący ewentualnego molestowania nieletnich.

Diecezja Peoria zauważa, że życie Fultona Sheena zostało dokładnie i pieczołowicie zbadane. Na każdym etapie zostało dowiedzione, że stanowił on przykładny wzór chrześcijańskiego życia; był wzorem przewodnictwa w Kościele. Nigdy jego życie w cnocie nie zostało zakwestionowane.

Arcybiskup Sheen znany był ze swojego osobistego przywiązania do codziennego nabożeństwa Godziny Świętej w obecności Najświętszego Sakramentu. Czerpiąc siłę ze swego osobistego życia modlitewnego, Fulton Sheen konsekwentnie demonstrował olbrzymią odwagę w stawianiu czoła wyzwaniom naszego społeczeństwa. Był bardzo znany ze swej śmiałości w głoszeniu Ewangelii w radiu i telewizji, w obliczu naszej zsekularyzowanej kultury. Ten sam duch odwagi i śmiałości towarzyszył mu jako biskupowi w głoszeniu prawdy, w obronie wiary i Kościoła.

Ponieważ kilku członków Konferencji Biskupw poprosiło o opóźnienie [beatyfikacji], diecezja Peoria jest pewna, że cnotliwe życie arcybiskupa Sheena zostanie raz jeszcze udowodnione. Biskup Jenky nie ma wątpliwości, że każde dodatkowe badanie jeszcze dobitniej dowiedzie tego, iż Fulton Sheen jest godzien beatyfikacji i kanonizacji. Diecezja Peoria nie wątpi w to, że Fulton Sheen, który za życia doprowadził tak wiele dusz do Jezusa Chrystusa, zostanie uznany za wzór świętości i cnoty.

Ten rozwój sytuacji jest szczególnie niefortunny z uwagi na fakt, że wciąż spływają informacje o wielu cudach, jakie dokonały się za wstawiennictwem Sheena. Kilka cudów zostało zgłoszonych już po ogłoszeniu daty beatyfikacji dwa tygodnie temu. Jest to bez wątpienia dodatkowy dowód dla osób szczerze wierzących w proces [beatyfikacyjny], że cuda te zostaną w przyszłości przypisane wstawiennictwu czcigodnego Sługi Bożego Fultona Sheena.

Biskup Jenky jest głęboko zasmucony tą decyzją. W szczególności martwi się tym, że wiadomość ta przygnębi wielu wiernych, którzy mają nabożeństwo do Sheena. Ordynariusz Peorii jest głęboko przekonany o wielkiej świętości czcigodnego Sługi Bożego Fultona i żywi pewność, że arcybiskup Sheen zostanie beatyfikowany. Biskup Jenky jest zdeterminowany kontynuować proces beatyfikacyjny, lecz nie została podana żadna nowa data beatyfikacji.

Diecezja Peoria powstrzyma się na razie od dalszych komentarzy na ten temat.

61 minut do cudu

61 min do cudu okladka

Kilka dni temu nakładem Wydawnictwa Esprit ukazała się książka autorstwa Bonnie L. Engstrom. Za wstawiennictwem arcybiskupa Sheena doświadczyła ona ogromnego cudu wskrzeszenia jej maleńkiego syna, który przez 61 minut po porodzie nie dawał żadnych znaków życia.  Jest to cud, o którym mogli Państwo przeczytać w jednym z poprzednich wpisów umieszczonych na tym blogu: 61 minut. Serdecznie zachęcamy Państwa do zapoznania się z rozszerzoną, książkową wersją tej poruszającej historii.

Z opisu książki:

James Engstrom ma dzisiaj 9 lat. Jest zdrowym, pogodnym i trochę nieśmiałym chłopcem. To, co wydarzyło się po jego urodzeniu, wskazuje jednak na to, że nie powinien być zdrowy. A być może w ogóle nie byłoby go na świecie. Być może… gdyby nie wstawiennictwo arcybiskupa Sheena i cud, jaki się dokonał.

Arcybiskup Sheen dał się poznać w Polsce jako znakomity apologeta, autor świetnych książek, w których w inteligentny, ale też bardzo prostolinijny sposób prowadzi czytelników przez największe tajemnice wiary i najpoważniejsze zagadnienia teologiczne. Poczucie humoru, żarliwa wiara i systematyczny umysł – to dzięki tym cechom abp. Sheen podbił serca polskich czytelników.

21 grudnia abp Sheen zostanie ogłoszony błogosławionym Kościoła. Nie byłoby to możliwe, gdyby nie cud, jaki dokonał się za jego sprawą. Do cudownego uzdrowienia doszło w 2010 roku. Sprawa dotyczyła niemowlęcia, Jamesa Engstroma, który gdy się urodził nie oddychał. Nie biło też jego serce. Jego matka Bonnie, widząc, co się dzieje oraz obserwują akcję reanimacyjną, powtarzała tylko: „Fulton Sheen, Fulton Sheen, Fulton Sheen…”.

Jak doszło do jednego z najbardziej niezwykłych cudów naszych czasów? Co dokładnie stało się z małym Jamesem w lekarskim gabinecie, gdzie przez ponad godzinę toczyła się walk o jego życie? Jak to możliwe, że dzisiaj jest całkowicie zdrowym chłopcem, bez śladu choroby?

Świadectwo tamtych godzin i tygodni Bonnie Engstrom opisała w poruszającej książce „61 minut do cudu”, która właśnie ukazała się nakładem Wydawnictwa Esprit.

Bonnie Engstrom, 61 minut do cudu, Wydawnictwo Esprit, Kraków 2019.

Choroba a nawrócenie

chornawr

W szczególności choroba może być błogosławionym zwiastunem nawrócenia danego człowieka. Nie tylko przeszkadza mu ona w realizacji osobistych pragnień, zmniejsza ona ponadto jego zdolność popełniania grzechu i redukuje ilość okazji do grzechu. W tym wymuszonym oderwaniu się od zła, będącym Bożym Miłosierdziem, człowiek ma czas na poszukiwanie samego siebie, na poddanie ocenie swojego życia, na zanalizowanie go w perspektywie większej rzeczywistości. Zastanawia się on nad Bogiem i w tym momencie doznaje poczucia dwoistości; wtedy ma miejsce skonfrontowanie osobowości z Boskością, porównanie faktów jego życia z ideałem, od którego upadł. Dusza zmuszona jest wejrzeć w głąb samej siebie i spytać się, czy znajduje więcej pokoju w cierpieniu, czy w grzeszeniu? Gdy chory człowiek w swojej pasywności zaczyna pytać: „Jaki jest sens mojego życia? Dlaczego tu jestem?”, kryzys już się rozpoczął. Nawrócenie staje się możliwe dokładnie w tym momencie, w którym człowiek przestaje obwiniać Boga lub życie i zaczyna obwiniać samego siebie; czyniąc to, staje się on zdolny dokonać rozróżnienia między grzesznymi kleszczami, w których tkwi, a statkiem swojej duszy. Pojawia się rysa na zbroi jego egotyzmu; teraz może wlać się przez nią światło słoneczne Bożej łaski. Lecz dopóki tak się nie stanie, katastrofy nie uczą nas niczego oprócz rozpaczy.

Arcybiskup Fulton J. Sheen

Źródło: „Peace of Soul”, 1949 r., strona nieznana.

Utrudzeni wypatrują świętych kapłanów

confessional scotland

Najlepszymi doradcami duchowymi nie są ludzie mądrzy ziemską mądrością i uzbrojeni w dyktafon, ani ci, którzy znają wszystkie psychologiczne sztuczki związane z przeprowadzaniem wywiadów, ani też ci, którzy bardziej troszczą się o komfort otoczenia niż o obecność Ducha. Najlepszymi przewodnikami dusz są święci kapłani i kapłani, którzy cierpią w zjednoczeniu z Chrystusem. Przez takich kapłanów Duch Święty wylewa siedem swoich darów. Ci, którzy żyją blisko Chrystusa, dzielą się Chrystusem. Ja powiedział święty Augustyn: „Dzielę się tym, czym żyję”. Cierpienie daje mądrość, a książki dają jedynie naturalne rozumienie. Kapłan, który został ukrzyżowany i cierpliwie znosił swą mękę, zawsze będzie postrzegany jako kapłan miłosierny. Jeśli w sobotę przed jednym konfesjonałem ciągnie się długa kolejka, a przed drugim stoi jedynie jeden lub dwóch penitentów, nadszedł czas, aby kapłan zadał sobie kilka pytań. Świętość przyciąga penitentów do świętych kapłanów. Magnetyzm takich kapłanów jest magnetyzmem samego Chrystusa.

A Ja, gdy zostanę nad ziemię wywyższony, przyciągnę wszystkich do siebie.

(J 12, 32)

Żaden z kapłanów nie ogarnia z taką empatią problemów ludzkich jak ten, który stoi na wieży strażniczej Kalwarii. Przypomina on słońce, którego nie można zobaczyć, a przecież oświetla wszystko inne.

Jakże wiele dusz powie o wielkiej armii świętych kapłanów: „Pokazał mi moje serce” lub „Ukazał mi piękno Chrystusa”, albo: „Rozmowa z nim była jak rozmowa z Panem”. Kapłan nie może jednocześnie być mądry ziemską mądrością i głosić zbawczą moc naszego Pana. Święty Paweł nie mniej niż trzydzieści trzy razy wzniośle powtarza wyrażenie „w Chrystusie”. Jest to według niego sekret „moc[y] przekonując[ej] Miłości, (…) udział[u] w Duchu, (…) serdeczne[go] współczuci[a]” (Flp 2, 1). Kapłan napełniony tą ideą, ukrzyżowa[wszy] ciało swoje z jego namiętnościami i pożądaniami” (Ga 5, 24), zawsze prowadzi innych w cień Krzyża i ku światłu Ducha.

Arcybiskup Fulton J. Sheen

Źródło: „Kapłan nie należy do siebie„, 2018 r., str. 223-224.

Ubóstwo czasu i talentu

440681335_82eaf2f1ee_c

Lecz ubóstwa ducha nie należy rozumieć jedynie w kategoriach rzeczy materialnych. Duch skłania nas, abyśmy szukali innych, nie mniej ważnych celów. Kapłan musi w szczególności szukać ducha ubóstwa w odniesieniu do czasu i samozadowolenia.

Czas może się stać obiektem gromadzenia, podobnie jak akcje i papiery wartościowe. Kapłan może planować swój czas pod kątem odpoczynku, sjesty, snu i rekreacji, a rutyna staje się nawykiem do tego stopnia, że każdy, kto ją narusza, naraża się na osądzanie. Lecz bliźni ma swoje prawa; głód ma swoje prawa; żałoba ma swoje prawa. Odpoczynek naszego Pana był zakłócany, ponieważ nie mógł się ukryć. Dwa spośród Jego najbardziej niezwykłych nawróceń dokonały się wtedy, gdy był zmęczony; inne nawrócenie wynikło z tego, że Mu przerwano. Czas sjesty nie jest święty; dzień wolny nie jest święty. Warto spisać na straty czas należytego odpoczynku, jeśli można ocalić czyjąś duszę. Jak powiedział święty Paweł, mamy odzyskiwać czas: „[w]yzyskuj[ąc] chwilę sposobną, bo dni są złe” (Ef 5, 16).

Wielu kapłanów czyni postanowienie, aby nigdy nie marnować choćby minuty czasu, szczególnie, gdy chodzi o dobro dusz. Przytrzymywanie interesentów w korytarzu, opóźnianie wizyty u chorego, narzekanie z powodu spóźnienia penitenta – to wszystko są formy chciwości.

A zatem, dopóki mamy czas, czyńmy dobrze wszystkim, a zwłaszcza naszym braciom w wierze.

(Ga 6, 10)

Proboszcz, który sądzi, że jego stanowisko zwalnia go od słuchania spowiedzi lub bycia szafarzem sakramentu chorych, pokazuję tę chciwość czasu, która, według świętego Pawła, przychodzi z wiekiem i przed którą ostrzegał.

[W] bojaźni spędzajcie czas swojego pobytu na obczyźnie.

(1 P 1, 17)

Bóg nalega na „dziś” (Hbr 3, 13). Diabeł mówi: „gdy znajdę czas” (Dz 24, 25), jak Feliks, który odwlekał słuchanie świętego Pawła.

Leniwy ksiądz zawsze ma mniej czasu niż gorliwy kapłan; ten pierwszy myśli w kategoriach zakłócania mu czasu wolnego, a drugi szuka okazji, by być drugim Chrystusem. Czas kapłana nie należy do niego; należy do naszego Pana. Im bardziej wzbogacamy się o czas, tym bardziej zubażamy Królestwo Boga.

Cnota ubóstwa jest pojęciem zbyt obszernym, by ograniczać ją do pieniędzy. Powiedzenie „czas to pieniądz” nabiera nowego znaczenia, gdy pojmiemy, co oznacza ubóstwo czasu. Żaden kapłan nie został wyświęcony dla ośmiogodzinnego dnia ani pięciodniowego tygodnia pracy. Został wyświęcony dla Królestwa Boga, które „doznaje gwałtu” (Mt 11, 12). Czas jest dla przebaczania.

Nie dając nikomu sposobności do zgorszenia, aby nie wyszydzono <naszej> posługi, okazujemy się sługami Boga przez wszystko: przez wielką cierpliwość, wśród utrapień, przeciwności i ucisków, w chłostach , więzieniach, podczas rozruchów, w trudach, nocnych czuwaniach i w postach, przez czystość i umiejętność, przez wielkoduszność i łagodność, przez [objawy] Ducha Świętego i miłość nieobłudną, przez głoszenie prawdy i moc Bożą, przez oręż sprawiedliwości zaczepny i obronny.

(2 Kor 6, 3-7)

 

Arcybiskup Fulton J. Sheen

Źródło: „Kapłan nie należy do siebie„, 2018 r., str. 187-189.

Duch i przepowiadanie

10SHEEN1-articleLarge

Przepowiadanie nie jest tożsame ze spieraniem się. Można wygrać spór i stracić duszę. Kapłan musi zachować cierpliwość wobec ludzi zakłamanych. Gdybyśmy wierzyli w kłamstwa o Kościele, w które wierzą oni, nienawidzilibyśmy go tysiąc razy bardziej niż oni go nienawidzą.

Kapłan musi próbować odkryć, czy obiekcje danej osoby wobec wiary mają w istocie podłoże intelektualne, czy są raczej natury moralnej, czyli zakorzenione w pewnym niewłaściwym zachowaniu. Tak zwane powody są czasem racjonalizacją stylu czyjegoś życia. Ważne jest, żeby dowiedzieć się nie tylko tego, co ludzie mówią o Chrystusie i Jego Kościele, ale dlaczego to mówią. Taką metodą posłużył się nasz Pan w rozmowie z kobietą przy studni. Przedstawiła problem teologiczny, podczas gdy jej prawdziwy problem był natury moralnej – chodziło o jej pięciu mężów. Jednakże Chrystus nie odrzucił jej, mimo iż dostrzegł jej podstęp. Ukazał jej, na czym polegał jej problem i została nawrócona.

Najlepsze podejście kapłana wobec poszukujących dusz nie polega na udowadnianiu, że się mylą lub na dowodzeniu, że on sam ma rację; polega po prostu na oferowaniu chleba łaknącym i napoju pragnącym. Nasza wiara jest zaspokojeniem pragnienia duszy, a nie dydaktyczną prezentacją jakiegoś sylogizmu. Kapłan musi starannie przygotowywać się do każdej rozmowy z kandydatem do nawrócenia. Zanim zacznie go nauczać, powinien spędzić godzinę na rozmyślaniu o analogiach, przykładach i odpowiedziach na możliwe zarzuty.

Aby ratować dusze, musimy być święci. Pan nie używa brudnych narzędzi. Jakże mamy iść do grzeszników, jeśli mówią: „Lekarzu, ulecz samego siebie” (Łk 4, 23)? Jakże też mamy wzywać niepraktykujących katolików, by znów zaczęli okazywać należne Kościołowi posłuszeństwo, jeśli są oni w stanie poddawać w wątpliwość nasz własny styl życia i nasze czyny?

Nie posłałem tych proroków, lecz oni biegają; nie mówiłem do nich, lecz oni prorokują. Gdyby stali w mojej radzie, głosiliby moje słowa mojemu narodowi i nawróciliby ich ze złej drogi oraz z przewrotnego postępowania.

(Jr 23, 21-22)

Katechezy dla katechumenów powinny być tak przygotowane, by dowodziły, że kochamy to, w co wierzymy. Jeśli okazujemy niewiele entuzjazmu dla doniosłej prawdy, której nauczamy, w jaki sposób dusze mają się nauczyć kochać tę prawdę?

Arcybiskup Fulton J. Sheen

Źródło: „Kapłan nie należy do siebie„, 2018 r., str. 162-164.