Radość

Radość jest zachwycającym doświadczeniem uczuć wiążących się z otrzymanym dobrem, które faktycznie nas cieszy, albo z perspektywą dobra, na otrzymanie którego mamy realną nadzieję. Istnieją radości naturalne i radości duchowe. Naturalną radością jest na przykład radość młodości, zanim rozczarowania zmęczą duszę, lub radość zdrowia, gdy jedzenie jest smaczne i słodkie, lub radość sukcesu, gdy bitwa została wygrana, lub radość afektu, gdy serce jest kochane. Wszystkie te naturalne radości wzmacniane są przez radości duchowe i zyskują dzięki nim trwalszy fundament. Żadna ziemska szczęśliwość nie mogłaby być trwała lub dogłębna, jeśli nie będzie skojarzona ze spokojnym sumieniem. 

Radość duchowa jest pogodą ducha wśród zmian życiowych, taką, jaką zachowuje góra, gdy rozpęta się nad nią burza. Dla człowieka, który nigdy nie zakorzenił swej duszy w Boskości, każde zmartwienie ulega samowyolbrzymieniu. Człowiek taki nie może skoncentrować całej swej mocy na jednej rzeczy, gdyż zatroskany jest zbyt wieloma sprawami. 

Radość nie jest tożsama z beztroską. Beztroska jest aktem, radość jest nawykiem. Wesołość jest niczym meteor, radość jest niczym gwiazda; wesołość jest niczym trzeszczące ciernie, radość jest niczym ogień. Ponieważ radość jest bardziej trwała, dzięki niej trudne przedsięwzięcia stają się łatwiejsze. Żołnierze po całym dniu marszu nie szliby już tak żwawo, gdyby nie przygrywała im muzyka. Radosne serce zawsze uzna, że jego jarzmo jest słodkie, a jego brzemię – lekkie. 

Z pewnością żadna pielęgniarka, której brakuje ducha radości, nie przynosi ukojenia chorym. Każda pielęgniarka powinna spełniać dwa warunki przed wejściem do sali chorych: powinna mieć nacięcie [skóry] i poczucie humoru. Nacięcie – aby poznać wartość bólu. Poczucie humoru – aby wiedziała, jak rozsiewać radość. To nacięcie nie musi mieć charakteru fizycznego, lecz powinno przynajmniej być symboliczne, aby potrafiła dogłębnie zrozumieć niedolę i cierpienie innych. Nic tak bardzo nie przedłuża choroby jak [czyjaś] wydłużona mina.

Radość ma więcej wspólnego z uczuciami niż z rozumem. W ojcu rodziny jego żona i dzieci są w stanie wywołać większy zachwyt niż zdołałby go wzbudzić jego intelekt. Pochylając się nad kołyską ojciec zdaje się spoglądać na przymioty wiecznego Bytu, który przekazał Swą delikatność i miłość niemowlęciu. Umiejętność radowania się jest zawsze dobrym sprawdzianem kondycji moralnej człowieka. Żaden człowiek nie może być prawdziwie szczęśliwy na zewnątrz, jeśli w głębi serca jest on nieszczęśliwy. Jeśli poczucie winy obciąża duszę, żadna ilość zewnętrznych przyjemności nie zrekompensuje utraty wewnętrznej radości. Podobnie jak smutek jest sekundantem grzechu, tak radość jest towarzyszem świętości.

Radość może być odczuwana zarówno w dobrobycie, jak i w nieszczęściu. W dobrobycie składa się ona nie z dóbr, które są w naszym posiadaniu, lecz z tych, na otrzymanie których mamy nadzieję; nie w przyjemnościach, których doświadczamy, lecz w obietnicy tych, w które wierzymy, nie ujrzawszy ich jeszcze. Można obfitować w dostatek, lecz radości, w których pokładamy nadzieję, są takiego rodzaju, którego mole nie zjedzą, rdza nie przeżre, a złodzieje nie ukradną. Nawet w nieszczęściu może istnieć radość w pewności, że sam Boski Mistrz umarł na Krzyżu, co było wszak warunkiem Jego Zmartwychwstania. 

Jeśli radość nie jest dzisiaj powszechną rzeczą, dzieje się tak dlatego, że lękliwe dusze nie mają odwagi, aby zapomnieć o samych sobie i poświęcić się dla bliźniego. Gdy słabnie siła płynąca z wiary w Boga i chęci zbawienia duszy, znika radość i człowiek powraca do rozpaczy cechującej pogan. Dawni Grecy i Rzymianie zawsze widzieli cienie na swoich ścieżkach i szkielety u swych stóp. Nic dziwnego, że przychodził dzień, w którym Rzymianin nie miał już po co żyć, nie miał nic, w czym mógł pokładać nadzieję, więc wchodził do łaźni, otwierał sobie żyły, aby cicho i bezboleśnie wykrwawić się na śmierć. Słynny grecki poeta powiedział kiedyś o życiu, że lepiej było się nie narodzić i że najlepszą rzeczą będzie zakończyć życie tak szybko, jak jest to możliwe. Postawa ta jest przeciwna tej, którą reprezentował św. Paweł, który mówił: ” Radujcie się zawsze w Panu. Jeszcze raz wam powtarzam: radujcie się!”.

Arcybiskup Fulton J. Sheen

Źródło: „The Way to Happiness”, 1954r., str. 21-22.

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s