Kapłan i jego Matka

MotherPriest

Źródło: Pinterest (autor nieznany)

Każdy kapłan ma dwie matki: jedną w ciele, a drugą w duchu. O wiele więcej wiadomo o tej pierwszej; znacznie więcej napisano o tej drugiej. Między tymi matkami nie istnieje rywalizacja większa niż rywalizacja między ziemskim ojcem a Ojcem Niebieskim. W przeszłości, jednym z pierwszych aktów cielesnej matki było złożenie syna u stóp Matki Najświętszej, jak uczyniła matka autora tej książki, co oznaczało oddanie dziecka Maryi. Jak wiele sekretnych rozmów odbyły te dwie matki – rozmów, w których matka w ciele błagała Matkę w Chrystusie, aby pozwoliła synowi pewnego dnia trzymać w swych dłoniach hostię i kielich?

Jeśli prawdą jest (jak mówią Ojcowie), że Maryja poczęła w swym sercu, zanim poczęła w swym łonie, czyż tego samego nie da się powiedzieć o matkach wielu kapłanów? Niektórzy kapłani zostali powołani w jedenastej godzinie, lecz wiele matek może sparafrazować Księgę Przysłów i powiedzieć: „Jeszcze nie miałam syna, a już poczęłam kapłana”. Podobnie jak Bóg zwrócił się do Maryi, by spytać, czy zechciałaby dać Mu ludzką naturę, tak często zwraca się do matki kapłana, by spytać ją o zgodę na przedłużenie Jego kapłaństwa. Gdy spełni się marzenie matki, jakie myśli przenikają duszę jej syna – teraz już kapłana?

Najpierw kapłan rezygnuje z ziemskiej miłości do kobiety, podobnie jak Maryja zrezygnowała z ziemskiej miłości do mężczyzny. Jego „nie znam żony” równoważy Jej „nie znam męża” (Łk 1, 34). To wyrażenie w Piśmie Świętym oznacza cielesne zjednoczenie, jak w Księdze Rodzaju (4, 1): „Mężczyzna zbliżył się do swej żony Ewy. A ona poczęła”. Od początku kapłan wie, że miłość jest zarazem afirmacją i negacją. Każda deklaracja miłości jest ograniczeniem dla wszystkich konkurencyjnych miłości. Mężczyzna żonaty nakłada na siebie ograniczenia odnośnie do wszystkich kobiet z wyjątkiem jednej. Kapłan nie dopuszcza żadnego wyjątku, i czyni to w pełni wolności. We Wcieleniu Bóg ustanowił  w ludzkości przyczółek poprzez wolny wybór kobiety; teraz nasz Pan znajduje przedłużenie swojego kapłaństwa w wolnym akcie kapłana. Czeka On na naszą zgodę.

Nasza ziemska matka pragnęła począć, lecz było nie do przewidzenia, kiedy to się dokona. Inaczej jest z kapłańskim poddaniem się podczas święceń. Przypomina ono poddanie się Maryi. Pragnęła swego Syna i poczęła. Podobnie kapłan zapragnął należeć do Boga i może określić konkretny dzień i godzinę. Im bardziej się poddaje, tym lepiej wie, że wolni są tylko ci, którzy są zniewoleni przez Chrystusa.

Lecz kapłan nie może żyć bez miłości. Najświętsza Matka wiedziała, że nie można począć bez ognia i namiętności. Skąd mógł wziąć się syn, skoro „nie znała męża”? Niebo miało odpowiedź. Z pewnością potrzebny był ogień i miłość, lecz ogniem tym i tą miłością miał być Duch Święty.

Podobnie kapłan nie może żyć bez miłości. Skoro ma rodzić dusze, skoro ma być „ojcem” płodzącym innych w Chrystusie, potrzebna jest miłość. Ta miłość jest identyczna z miłością Maryi; osłania go ogień i pasja Ducha Świętego. Podobnie jak w Maryi dziewictwo zjednoczyło się z macierzyństwem, tak w kapłanie ma istnieć jedność dziewictwa i ojcostwa. Nie jest to jałowość lecz płodność, nie jest to brak miłości, lecz jej ekstaza.

Następnym etapem miłości kapłańskiej jest posługa.

Bo i Syn Człowieczy nie przyszedł, aby Mu służono, lecz żeby służyć.

(Mk 10, 45)

Duchowe macierzyństwo Maryi nie było przywilejem oddzielonym od jej człowieczeństwa; podobnie jest z duchowym ojcostwem kapłana. Nic tak nie rozbudza służby dla innych niż poczucie własnej niegodności, gdy nawiedza nas łaska Boża. Maryja, spiesząc poprzez góry, by nawiedzić krewną, ukazuje jak Ona, Służebnica Pańska, stała się służebnicą Elżbiety. Daje Ona również kapłanowi przykład ochoczego oddania się tym „którzy nas kochają w wierze” (Tt 3, 15), całemu rodzajowi ludzkiemu. Podobnie jak wizyta Maryi uświęciła Jana Chrzciciela, tak wizyta kapłana-żertwy zawsze uświęci dusze.

Każde wezwanie do chorego będzie dla kapłana ponownym odsłonięciem tajemnicy Nawiedzenia. Niosąc na piersi Najświętszy Sakrament, pieszo czy w pojeździe, staje się drugą Maryją niosącą ukrytego Chrystusa w Jej przeczystym ciele. Niezwłocznie, nie ociągając się w obliczu zmartwienia rodziny, kapłan – niczym Maryja – „spieszy”, gdyż nic nie wymaga takiego pośpiechu jak potrzeba innych. Im bardziej należy on do Chrystusa, tym bardziej prawdopodobne jest, że będzie wzywany przez tych, którzy otwierają swe drzwi przynoszącemu Najświętszy Sakrament. „[S]koro głos Twego pozdrowienia zabrzmiał w moich uszach” (Łk 1, 44), moje serce podskoczyło z radości. Święty kapłan inspiruje śpiew Magnificat podczas każdej wizyty u chorego, gdy rodziny w parafii mówią do niego: „A skądże mi to, że [drugi Chrystus] przychodzi do mnie” (Łk 1, 43)?

Kapłana cechuje głęboka miłość do Maryi nie tylko w jego lepszych chwilach, lecz także w jego upadkach. Ufa Jej wstawiennictwu, by pokonać swoje słabości. Zwłaszcza wtedy liczy na Jej szczególną uwagę, gdyż wie, że dziecko, które najczęściej upada, zwykle otrzymuje od matki najwięcej pocałunków.

Jeśli kiedykolwiek zapanuje nad nim natura Szymona, jeśli nadejdą chwile, w których, niczym Demas, „umił[uje] ten świat” (2 Tm 4, 9); jeśli zasłynie w parafii jako „golfista”, „klawy facet” albo „jeden z chłopaków” zamiast jako dobry kapłan, wówczas będzie wiedzieć, do kogo musi się udać po pomoc, aby na nowo odnaleźć Chrystusa. Musi pójść do Maryi. Ona również „zgubiła” Chrystusa. Owa fizyczna utrata była symbolem straty duchowej, której doświadcza kapłan, utraciwszy swój pierwszy zapał. Serce Maryi przebijane jest mieczem za każdym razem, gdy gubi się alter Christus. Lecz wyrusza Ona również na jego poszukiwanie. Posiadać Boga i utracić Go jest większą stratą niż nigdy Go nie posiadać. Maryja i słaby kapłan cierpią wspólnie, lecz w różny sposób. Odczuwała Ona ciemność utraty Boga, gdy nastoletni Jezus pozostał w Jerozolimie bez Jej wiedzy (Łk 2, 43). To w tym momencie Maryja stała się Ucieczką Grzeszników. Zrozumiała, czym jest grzech, ponieważ Ona, stworzenie, doświadczyła utraty Stwórcy. Utraciła swe Dziecko jedynie w mistycznej ciemności duszy, podczas gdy kapłan, który upada, odczuwa moralną czerń swego niewdzięcznego serca. Lecz Maryja odnalazła Dziecię. Wszystkim biskupom i kapłanom we wszystkich stuleciach dała Ona lekcję, że nie wolno nam czekać, aż zagubieni powrócą; musimy udać się na ich poszukiwanie. Jej wstawiennictwo pomoże nam w najbardziej beznadziejnych przypadkach, gdy – powtarzając za świętym Augustynem – zwrócimy się do Niej słowami: „To, co wszyscy inni święci mogą uczynić z Twoją pomocą, Ty możesz uczynić bez nich”.

Podczas uczty weselnej w Kanie, Maryja uczy kapłana, jak bardzo należy on do Kościoła i w jak niewielkim stopniu do samego siebie. Aż do owej chwili i podczas tej uczty nazywana jest „Matką Jezusa” (J 2, 1, 3). Jednakże pod jej koniec staje się „niewiastą” (J 2, 4). To, co się tam wydarzyło, przypomina moment, w którym Chrystus zgubił się na trzy dni. Maryja powiedziała wtedy: „Ojciec Twój i ja” (Łk 2, 48), a nasz Pan natychmiast przypomniał Jej o swym Niebieskim Ojcu, przypominając tajemnicę Zwiastowania i fakt, że Józef był jedynie domniemanym ojcem.

Od tego momentu święty Józef znika z Pisma Świętego; więcej go nie widzimy. W Kanie „Matka Jezusa” prosi Syna, aby ukazał swą mesjańską rolę i Boskość; nasz Pan mówi Jej, że w momencie, w którym zdziała cud i rozpocznie swą publiczną działalność, podąży ku swojej „Godzinie”, ku Krzyżowi. Gdy na Boskie spojrzenie „woda stała się winem”, Ona stała się „niewiastą”. Podobnie jak święty Józef znika w Świątyni, tak Maryja jako Matka Jezusa znika, by stać się Matką wszystkich, których On odkupi. Nigdy już nie przemówi w Piśmie Świętym. Wypowiedziała swe ostatnie słowa i jakże pięknym były one pożegnaniem:

Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie.

(J 2, 5)

Maryja jest teraz „powszechną Matką”, niewiastą, której potomstwo jest liczniejsze od ziaren piasku w morzu.

Dzięki przykładowi i wpływowi Maryi, w życiu kapłana przychodzi moment, w którym pojmuje, że nie należy do swojej rodziny, do swojej parafii, diecezji i kraju. Należy do misji i do świata; należy do ludzkości. Im bardziej kapłan zbliża się do misji Chrystusa, tym bardziej kocha każdą duszę na ziemi. Podobnie jak Maryja „matkowała” wszystkim ludziom pod Krzyżem, tak kapłan im „ojcuje”. Żaden biskup nie jest konsekrowany dla danej diecezji; jest konsekrowany dla świata. Jest przydzielony do diecezji wyłącznie ze względów jurysdykcyjnych. Kapłan nie jest wyświęcany dla diecezji; wyświęcany jest dla dusz. „On nie należy do naszej parafii” jest wystarczającym powodem do niezajmowania się nim w odniesieniu do małżeństwa, lecz nie jest to wystarczający powód dla niepostrzegania petenta jako członka Kościoła, mającego prawo do mleka ludzkiej uprzejmości. Święty Tomasz z Akwinu mówi nam, że Maryja podczas Zwiastowania przemawiała w imieniu całej ludzkości. W Kanie została dana ludzkości; u stóp Krzyża została ogłoszona Matką rodzaju ludzkiego.

Nabożeństwo do Maryi chroni każdego kapłana przed byciem najemnikiem, sługą najemnym ze stałymi godzinami, przydzielonymi zadaniami, granicami parafii i bez zaginionych owiec. Kapłan nigdy nie jest „na służbie”. Wszędzie jest „na miłości” – na polu golfowym, w samolocie, w restauracji, w szpitalu. Żaden człowiek nie jest mu obcy. Każda dusza jest albo potencjalnym nawróconym, albo potencjalnym świętym.

Na Kalwarii Maryja uczy kapłana współczucia. Święci, którzy najmniej folgują sobie, są najbardziej wyrozumiali wobec innych. Lecz kapłan, który wiedzie łatwe, nieumartwione życie, nie może mówić językiem zatrwożonych. Jeśli bez potrzeby trzyma wysoko głowę, nie może się schylić, by pocieszać; a jeśli się schyla, jest w nim protekcjonalność, a nie współczucie. Natomiast dobry kapłan widzi Maryję w prochu ludzkiego życia; żyje Ona pośród przemocy, prania mózgów, fałszywych oskarżeń, oszczerstw i wszystkich innych narzędzi terroru. Niepokalana jest ze skalanym, bezgrzeszna z grzesznikiem. Nie ma w Niej pretensji ani zgorzknienia, lecz jedynie żal – żal, że nie widzą ani nie wiedzą, jak miłująca jest Miłość, którą posyłają na śmierć.

Maryja przewyższa wszystkich swą czystością; w swoim współczuciu jest Ona obecna pośród przekleństw, cel śmierci, katów, oprawców i krwi. Człowiek może być tak owładnięty swą grzesznością, że nie zawoła do Boga o przebaczenie, lecz nie powstrzyma się przed przywołaniem wstawiennictwa Bożej Matki. Skoro dobrej, Najświętszej Matce Maryi, która zasłużyła na to, by być wolną od zmazy, dany został krzyż na mocy szczególnej opatrzności Jej Syna, jakże my, którzy Jej nie dorównujemy, możemy spodziewać się, że uciekniemy od krzyża? „Co takiego złego uczyniłem, żeby na to zasłużyć?” jest okrzykiem pychy. A co uczynił Jezus? Co uczyniła Maryja? Niech nikt nie złorzeczy Bogu za to, że zesłał mu krzyż; bądźmy wystarczająco mądrzy, żeby zrozumieć, że jest przy nas Maryja, czyniąc krzyż lżejszym, słodszym, czyniąc go Jej własnym krzyżem!

Każda niedola, każda rana tego świata jest naszym udziałem jako kapłana. Jak długo niewinny kapłan przebywać będzie w więzieniu prześladowcy, jestem w więzieniu. Jak długo misjonarz będzie pozbawiony dachu nad głową, jestem bezdomny. Jeśli ma istnieć współczucie, muszę dzielić z nimi ich niedolę. Kapłan nigdy nie będzie siedział i przyglądał się wrogości świata wobec Chrystusa, wiedząc, że współpraca Maryi była tak rzeczywista i aktywna, że stała Ona u stóp Krzyża.

W każdym przedstawieniu Ukrzyżowania widzimy Magdalenę pokłonioną, z twarzą ku ziemi, niemal zawsze u stóp naszego Pana. Lecz Maryja stoi.

Wreszcie, Maryja jest obecna przy śmierci każdego kapłana. Miliony razy prosił Maryję, by modliła się za niego „w godzinie śmierci mojej”. Należy mieć nadzieję, że w czasie całego swojego kapłaństwa raz w tygodniu sprawował Mszę Świętą ku Jej czci. Każdego dnia głosił śmierć Pana w Eucharystii (1 Kor 11, 26), a teraz nadchodzi koniec – nie koniec jego kapłaństwa, gdyż ono nigdy się nie kończy: „Tyś Kapłanem na wieki na wzór Melchizedeka” (Ps 110, 4; Hbr 5, 6). Lecz jest to koniec okresu próbnego. Jest to ta chwila, w której kapłan najbardziej wygląda wstawiennictwa Maryi. Widzi przed sobą krucyfiks i raz jeszcze słyszy, jak Jego Pan mówi do niego: “Oto Matka twoja” (J 19, 27). Śmierć dla zbawionych jest ponownym niemowlęctwem, powtórnym narodzeniem. To dlatego w liturgii określana jest mianem natalitia, święto narodzin. Świat celebruje urodziny, gdy ludzie rodzą się w ciele; Kościół świętuje wtedy, gdy dusze rodzą się w Duchu.

Lecz kapłan wie, że Maryja przeżywa poród, ponieważ widzi on teraz wszystkie swe upadki w białym świetle wieczności. W Betlejem, gdy wydała na świat Najwyższego Kapłana, oszczędzony jej został ból, ale pod Krzyżem doświadczyła bolesnych skurczów porodu, stając się „niewiastą” lub Matką wszystkich. Ambasador Jej Boskiego Syna czuje teraz, jak wiele dodatkowego smutku Jej przysporzył. Lecz nie zrzuci Ona tego ciężaru, podobnie jak nie odrzuciła Jana, który w istocie był marnym substytutem Jezusa.

Dwa słowa ustawicznie wydobywają się z ust kapłana: „Jezus” i „Maryja”. Zawsze był kapłanem – teraz, wreszcie, w godzinie śmierci, jest również żertwą. Najwyższy Kapłan dwukrotnie był Żertwą – przychodząc na świat i opuszczając go. Maryja była obecna przy obu ołtarzach – w Betlejem i na Kalwarii. Maryja była również obecna przy ołtarzu kapłana w dniu jego święceń i towarzyszy mu w godzinie jego śmierci.

Matka kapłanów! W Jej życiu zawsze były dwie miłości: miłość życia Jej Syna i miłość śmierci Jej Syna. Te same dwie miłości Maryja żywi do każdego kapłana. We Wcieleniu była Ona ogniwem łączącym Izrael i Chrystusa; pod Krzyżem i w dniu Pięćdziesiątnicy była ogniwem łączącym Chrystusa i Jego Kościół. A teraz jest ogniwem między kapłanem-żertwą i Tym, który zawsze „wstawia się za nami w niebie”.

Źródło: „Kapłan nie należy do siebie„, 2018 r., str. 339-409.

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s