Arcybiskup Fulton J. Sheen
Autor: Arcybiskup Fulton J. Sheen
Kościół jest Chrystusem
Arcybiskup Fulton J. Sheen
Łańcuch, który prowadzi do Piotra

Kiedy Bóg powiedział "my"
Arcybiskup Fulton J. Sheen
Jaki pasterz, takie owce. Jaki kapłan, taki lud.
Św. Augustyn z Hippony

Bartolome Esteban Murillo, „Św. Augustyn między Chrystusem a Dziewicą”
Jeśli kiedykolwiek żył człowiek, który mógł powiedzieć, że ubóstwiał seks, był nim święty Augustyn. Powiedział on, że nigdy nie mógł dostrzec różnicy między “pogodnym afektem a czarną pożądliwością”. Opisał swoją młodość jako „piekielną lubieżność wieku dojrzewania”.
Niewierny ojciec nie dał mu dobrego przykładu, choć dawała mu go świątobliwa matka, Monika.
Wobec konfliktu między ciałem a duchem, Augustyn całkowicie poddał się ciału. W roku 371 wziął sobie nałożnicę. Owa nieznana z imienia kobieta dała mu syna o imieniu Adeodat, co oznacza „dany przez Boga”.
Augustyn był słynnym studentem wielkiego uniwersytetu kartagińskiego. Łączył w sobie całkowite oddanie się występkom i nałogom z tak nieprzeciętnymi zdolnościami intelektualnymi, że został prymusem w swojej klasie.
Większość ludzi usprawiedliwia swój tryb życia; zamiast dostosować swe życie do konkretnej filozofii, wymyślają oni filozofię, która ma pasować do ich życia. Augustyn nie był wierny kobiecie, z którą żył i ponieważ musiał usprawiedliwić swój występek, przyjął filozofię manichejczyków, którzy głosili dualną zasadę dobra i zła.
Konflikt, jaki toczył się w nim między ciałem a duszą, został rozwiązany przez herezję manicheizmu, gdyż pozwalała mu ona wieść rozwiązłe życie bez wzięcia za nie odpowiedzialności. Augustyn twierdził, że zła zasada była w nim tak silna, tak głęboka i intensywna, że dobra zasada nie miała szansy zadziałać.
Przez cały ten czas jego matka, Monika, dniami i nocami roniła łzy nad intelektualnymi i moralnymi błędami swojego syna. Poszła do Ambrożego, biskupa Mediolanu, który jej powiedział: „Niemożliwe jest, aby syn, za którego wylane zostało tak wiele łez, mógł pójść na zatracenie”.
Monika modliła się, aby jej syn nigdy nie wybrał się do Italii, ponieważ obawiała się, że tam wpadnie on w towarzystwo jeszcze bardziej diabelskie niż to z Afryki Północnej. Zdawało się, że jej modlitwy nie zostały wysłuchane, lecz zarazem zostały one wysłuchane w tajemniczy sposób.
W roku 384 Augustyn powiedział matce, aby poszła do kościoła p.w. św. Cypriana Męczennika, a on pójdzie odwiedzić przyjaciół. Owej nocy wykradł się z Afryki i wbrew woli matki udał się do Rzymu. Jego sława jako mówcy i retoryka wyprzedzała go i został on uznany za jednego z najbardziej uczonych mężów swojej epoki.
Gdy Augustyn pojechał do Mediolanu, aby wstawiać się za odnową pogaństwa w tym mieście, usłyszał o wiedzy i zdolnościach oratorskich Ambrożego, biskupa. Wiele dni przesiedział pod amboną, pełen szacunku dla Ambrożego. Później spędził w jego towarzystwie wiele godzin, dyskutując na tematy filozoficzne. Wypożyczył też z biblioteki Ambrożego wiele manuskryptów, aby je przestudiować.
Przez cały ten czas okowy nałogu były wciąż bardzo silne w Augustynie, a jego cielesna natura stawiała opór jego duchowemu odrodzeniu. W 386r. spotkał Pontycjana, który opowiedział mu historię Świętego Antoniego Pustelnika. Święty Antoni spędził ponad 70 lat na pustyni.
Usłyszawszy tę historię, Augustyn powiedział: Manicheusz jest oszustem. Wszechmogący mnie wzywa. Chrystus jest jedyną Drogą, a święty Paweł jest mym przewodnikiem.
Jeśli Antoni mógł odnieść zwycięstwo nad libido i seksem, dlaczego ja bym nie mógł – spytał Augustyn samego siebie.
Augustyn pragnął zostać sam i poszedł do ogrodu. Tam został poddany sporowi między jego dawnym ego i nowym, które właśnie się rodziło. Padł u korzeni rozłożystego drzewa figowego i zapłakał gorącymi i gorzkimi łzami, które obmyły jego duszę. Wykrzyknął:
„Kiedyż osiągnę zbawienie, kiedyż zrzucę me kajdany? Może jutro lub pojutrze? Dlaczegóżby nie w tej chwili?”
Nagle zdał sobie sprawę, że słyszy głos dziecka, dziewczynki lub chłopca, które przemawiało z sąsiedniego domu. „Podnieś i czytaj” – rzekł słodki głos.
Augustyn pospieszył do pokoju. Znalazł tam kopię listów świętego Pawła, o których wspominał Pontycjan. Chwytając je i otwierając na chybił-trafił, zatrzymał wzrok na słowach św. Pawła do Rzymian (13:13):
„Żyjmy przyzwoicie jak w jasny dzień: nie w hulankach i pijatykach, nie w rozpuście i wyuzdaniu, nie w kłótni i zazdrości”
W tamtej chwili wszystkie namiętności ciała, które zdawały mu się nie do przezwyciężenia przez ostatnie szesnaście lat, zostały unicestwione.
Augustyn wykrzyknął z głębokim żalem:
“Zbyt późno Cię pokochałem, Piękno Odwieczne.”
W Wielki Czwartek, który przypadł na dzień 22 kwietnia roku Pańskiego 387, Augustyn głośno wyrecytował Credo wobec zgromadzonych wiernych. Pościł aż do Wielkiej Soboty,a wieczorem poszedł do bazyliki, w której biskup Ambroży odprawił nad nim ostatni egzorcyzm, uczynił znak Krzyża na jego czole i piersi i wylał nań wody Chrztu św.
Następnie, zgodnie ze zwyczajem przyjętym tylko w mediolańskim kościele, Ambroży upadł na kolana i umył stopy Augustynowi. Ci dwaj święci złączyli się być może po raz ostatni na ziemi. Starszy ukorzył się przed młodszym, słynniejszy przed bardziej nieznanym.
Adeodat, syn zrodzony z jego grzechu, otrzymał chrzest w tym samym czasie. Bezimienna kobieta, z którą żył Augustyn, matka Adeodata, powróciła do Kartaginy i spędziła pozostały jej czas na pokucie.
Jednym ze skutków nawrócenia Augustyna był powrót do jowialności i głęboki sens wewnętrznego pokoju. Miał ponadto miejsce wielki wzrost jego płodności literackiej. W latach 380-386, przed nawróceniem, nie napisał ani jednej strony. Obecnie, w krótkim czasie powstały kolejno cztery krótkie książki.
W 397r., 12 lat po jego nawróceniu, Augustyn napisał swoje Wyznania, największą duchową autobiografię, jaka kiedykolwiek powstała. Jest to dzieło nauczyciela, który wyjaśnia, filozofa, który myśli i teologa, który naucza. Jest to dzieło poety, który w swojej twórczości osiąga czyste piękno i mistyk, który czyni dziękczynienie za to, że znalazł pokój.
“Późno Cię pokochałem, Piękności tak dawna, a tak nowa, późno Cię pokochałem! A oto Ty byłaś wewnątrz, a ja byłem na zewnątrz; tam Cię szukałem i lgnąłem w mojej brzydocie ku pięknym rzeczom stworzonym przez Ciebie. Byłaś ze mną, a ja nie byłem z Tobą. Z dala od Ciebie trzymały mnie te rzeczy, które nie istniałyby, gdyby nie były w Tobie. Zawołałaś, wezwałaś i przerwałaś moją głuchotę. Zabłysnęłaś, zajaśniałaś i usunęłaś moją ślepotę. Rozlałaś woń, odetchnąłem i oto wzdycham ku Tobie. Skosztowałem i oto łaknę i pragnę. Dotknęłaś mnie i zapłonąłem tęsknotą za Twoim pokojem.”(Wyznania 10,27).
Żaden z Freudów, Jungów lub Adlerów naszego dwudziestego stulecia nie przeszył świadomego i nieświadomego umysłu rapierem tak ostrym jak rapier Augustyna. Żaden człowiek nie może powiedzieć, że zrozumiał samego siebie, nie przeczytawszy Wyznań Świętego Augustyna.
Arcybiskup Fulton J. Sheen
Pierwsza myśl Stwórcy
Arcybiskup Fulton J. Sheen
Czym jest ateizm?
Arcybiskup Fulton J. Sheen
Rola dzieci

Źródło: piqsels.com
Nic na świecie nie odmienia tak dalece żony i męża jak narodziny dziecka. Gdy matka rozchyla wrota swojego ciała, współdziała ona z tym, który staje się obecnie ziemskim ojcem, lecz również z Tym, który od zawsze był Ojcem Niebieskim. Jako biologiczna latorośl, każde dziecko ma ojca, lecz jako osoba stworzona na Boskie Podobieństwo, dziecko ma również Boskiego Ojca.
Dziecko, będąc zrodzonym z ciała matki, jest od niej zależne, lecz – aby podkreślić niezależność, którą nabędzie ono jako osoba oraz jego prawo, aby wieść własne życie, odrębnie od ojca i matki, nadaje mu się jego własne imię.
Istnieje kilka przyczyn, dla których dziecko aż dokonuje takiej rewolucji w relacjach między mężem i żoną. Po pierwsze, dziecko symbolizuje zwycięstwo miłości nad nienasyconymi ego obojga. Przyjemność, zamiast być celem, staje się środkiem. Ego obojga rodziców, które uprzednio dążyło do rozżarzenia się w płomieniach współmałżonka, aby w końcu obumrzeć w jego popiołach, teraz wykorzystuje ich wspólny ogień, aby wzniecić pochodnię, dzięki której ich własne płomienie płonąć będą jeszcze silniejszym światłem.
Niegdyś ich ego szukało własnego celu, teraz zaczyna żyć dla innych. Drobne ofiary, jakie mąż i żona czynili wobec siebie nawzajem, przekształciły się obecnie w najwyższy dar z ich samych dla ich latorośli. Ofiary te czynione są ze skruszonej słodkości ich własnych serc.
Rodzice czują obecnie, że miłość ich dusz, wyraziwszy się w jedności ciała, otrzymała ponadto niebiańską funkcję. Znika poczucie znużenia i nasycenia, podobnie jak znika ono w artyście, który dokończył tworzenie arcydzieła. Niegdyś ciało było nośnikiem duszy, lecz wobec zrodzenia nowego życia, to dusza staje się nośnikiem ciała.
Dzieci odgrywają również inną rolę. Każde dziecko jest znakiem i obietnicą ludzkiej wolności. Mimo rozprzestrzeniania się totalitaryzmu i komunizmu w świecie, każde dziecko jest maleńką wyspą rodzącej się wolności, rewoltą przeciwko tyranii, oporem stawianym cywilizacji masowej, odnowioną Deklaracją Niepodległości. Wraz z każdym nowym życiem powstaje nowy obszar wolności. „Tam, gdzie jest duch, jest i wolność.” W piersi każdego niemowlęcia trzepocze dusza będąca odznaką ludzkiej wolności!
Najprawdziwszych obrońców wolności na świecie znaleźć można w rodzinnym domu. Dzieci są tak dalece wolne, że nie można zadecydować o dokładnym czasie ich narodzin ani o ich płci – w swym buncie wolności udaremniają one najbardziej skrupulatne z ludzkich kalkulacji. Podobnie jak miłość, która spowodowała ich przyjście na świat, są one wolne niczym tworzenie poematu. Oto nowość w swoim najlepszym wydaniu; w dzieciach uchylane są wszelkie konwenanse śmierci, oto młodość w starzejącym się, sędziwym świecie, oto obietnica nowego człowieka, który będzie wzrastał w wieku, łasce i mądrości przed Bogiem i ludźmi!
Tajemnicą wolności nie jest zrzucanie kajdan celu i przeznaczenia małżeństwa. Wolność żąda czujności, a nawet ofiary – wymaga ona wyrzeczenia się ego dla dobra drugiej osoby, postanowienia, aby zasiać ziarna i pozwolić im wzrastać, miast wyrywać je z korzeniami. Wolność nie tkwi w pozwoleniu, lecz we wzroście nowych centrów wolności, którymi są dzieci. Za każdym razem, gdy dziecko przychodzi na świat, Bóg szepcze tajemnicę; dodaje On do wszechświata nowy wymiar nieśmiertelności; zbliża On do siebie serca męża i żony, gdy spoglądają oni na tę nową, przedziwną, wzajemną nadzieję, która przyszła do nich od Stwórcy.
Arcybiskup Fulton J. Sheen
Źródło: Artykuł w “Ottawa Citizen”, 22.10.1955 r.
Maryja i muzułmanie
Islam jest jedyną wielką postchrześcijańską religią świata. Ponieważ jego początki przypadają na siódmy wiek, za życia Mahometa, było możliwe zaadaptowanie przezeń pewnych elementów Chrześcijaństwa i Judaizmu.
Islam przyjął doktrynę jedności Boga, Jego Majestatu i Jego Siły Stwórczej i wykorzystał ją jako podstawę dla nieuznawania Chrystusa, Syna Bożego.
Fałszywie interpretując pojęcie Świętej Trójcy, Mahomet uczynił Chrystusa zaledwie prorokiem.
Kościół Katolicki w całej Afryce Północnej został praktycznie zniszczony przez hordy muzułmańskie i obecnie (ok. 1950r.) muzułmanie zaczynają na nowo szykować się do walki.
Jeśli Islam jest herezją, jak twierdzi Hilaire Belloc, jest to jedyna herezja, która nigdy nie podupadła, zarówno w sferze liczebności, jak i co do religijności jej wyznawców.
Misjonarskie wysiłki Kościoła wobec tej grupy zawsze, przynajmniej pobieżnie rzecz ujmując, kończyły się niepowodzeniem, ponieważ muzułmanie zwykle nie są podatni na nawrócenie. Powodem jest to, że dla wyznawcy Mahometa stać się chrześcijaninem jest tym, czym dla chrześcijanina byłoby stać się żydem. Muzułmanie wierzą, że są w posiadaniu ostatniego, definitywnego objawienia Boga dla świata i że Chrystus był tylko prorokiem głoszącym przyjście Mahometa, ostatniego z prawdziwych proroków Boga.
Dzisiaj (1950r.) nienawiść krajów muzułmańskich wobec Zachodu staje się nienawiścią wobec samego chrześcijaństwa. Mimo iż rządzący państwami wciąż nie biorą tego pod uwagę, istnieje olbrzymie niebezpieczeństwo, że doczesna siła islamu może powrócić, a wraz z nią groźba tego, że zmiecie on Zachód, który przestał być chrześcijański i że islam utwierdzi się jako wielkie antychrześcijańskie mocarstwo światowe
Jestem święcie przekonany, że obawy, jakie wiele osób żywi wobec islamu, nie znajdą potwierdzenia i że islam nawróci się w końcu na chrześcijaństwo – stanie się to w sposób, którego nie przewidują nawet niektórzy z naszych misjonarzy.
Jestem przekonany, że stanie się to nie poprzez bezpośrednie głoszenie chrześcijańskiej nauki, lecz poprzez wezwanie muzułmanów do oddawania czci Matce Boga.
Oto moja linia argumentacji:
Koran, który jest biblią muzułmanów, zawiera wiele ustępów dotyczących Najświętszej Dziewicy. Po pierwsze Koran wierzy w Jej Niepokalane Poczęcie i w Jej Dziewicze Narodzenie. Trzecia sura Koranu lokuje historię rodziny Maryi w genealogii, która wywodzi się od Abrahama, Noego i Adama. Gdy porówna się koraniczny opis narodzin Maryi z apokryficzną ewangelią o Jej narodzinach, można się pokusić o stwierdzenie, że Mahomet w dużej mierze korzystał z tej ostatniej.
Obie księgi opisują podeszły wiek i ostateczną niepłodność Anny, matki Maryi. Jednakże gdy Anna poczęła, matka Maryi mówi według Koranu: „O Panie, zawierzam i poświęcam Ci to, co już jest we mnie. Przyjmij to ode mnie”.
Po przyjściu na świat Maryi, jej matka Anna mówi: “I poświęcam Ją z całym Jej potomstwem pod Twoją opiekę, o Panie przeciwko Szatanowi!”
W Koranie znajdujemy też wersy o Zwiastowaniu, Nawiedzeniu i Narodzeniu. Aniołowie przedstawieni są gdy towarzyszą Najświętszej Matce i mówią: „O Maryjo, Bóg wybrał Cię i oczyścił i wyniósł Cię ponad wszystkie kobiety na ziemi.”
W dziewiętnastej surze Koranu znajdujemy czterdzieści jeden wersetów o Jezusie i Maryi. Znajduje się tam tak silna obrona dziewictwa Maryi, że Koran w czwartej księdze przypisuje potępienie Żydów ich potwornym oszczerstwom przeciw Maryi Dziewicy.
Maryja jest zatem dla muzułmanów prawdziwą ‚Sayyida, czyli Panią. Jej jedyną ewentualną poważną rywalką w ich wyznaniu wiary mogłaby być Fatima, córka samego Mahometa. Jednakże po śmierci Fatimy Mahomet napisał: “Będziesz najbardziej błogosłowioną spośród kobiet w Raju, po Maryi.”
W jednym z wartiantów tekstu, w usta Fatimy wkłada się słowa: “Przewyższę wszystkie kobiety, z wyjątkiem Maryi.”
Prowadzi nas to do drugiego punktu mojej argumentacji, mianowicie do wyjaśnienia, dlaczego Najświętsza Matka w XX wieku wybrała na miejsce Swojego objawienia małą, nieistotną wioskę Fatima, aby odtąd przyszłe pokolenia znały ją jako “Matkę Boską z Fatimy”.
Cokolwiek dzieje się ze zrządzenia Nieba, dba ono o to, aby wszystkie szczegóły zostały dopracowane z najwyższą finezją. Wierzę, że Najświętsza Dziewica wybrała sobie miano „Matki Boskiej z Fatimy” jako obietnicę i znak nadziei dla ludów muzułmańskich i jako zapewnienie, że ci, którzy okazują jej tak wiele szacunku, pewnego dnia przyjmą również Jej Boskiego Syna.
Dowód na potwierdzenie tej tezy znaleźć można w historycznym fakcie wielowiekowej okupacji Portugalii przez muzułmanów. Gdy zostali wreszcie z niej wyparci, muzułmanami dowodził ostatni wódz, który miał piękną córkę o imieniu Fatima.
Zakochał się w niej katolicki chłopak, ona odwzajemniła jego miłość i nie tylko pozostała w Portugalii, gdy muzułmanie odeszli, lecz przyjęła również wiarę katolicką. Jej młody mąż był w niej tak zakochany, że przemianował miasto w którym mieszkali; odtąd nosiło ono nazwę Fatima. Tak więc miejsce, w którym Najświętsza Matka objawiła się w 1917r., historycznie wiąże się z Fatimą, córką Mahometa.
Ostatecznym dowodem na związki Fatimy z muzułmanami jest entuzjastyczne przyjęcie pielgrzymującej statuy Matki Boskiej Fatimskiej przez muzułmanów w Afryce i w Indiach. Muzułmanie uczestniczyli w katolickich nabożeństwach ku czci Matki Boskiej, brali udział w procesjach, a nawet w modlitwach przed ich własnymi meczetami; a w Mozambiku muzułmanie przyjęli chrześcijaństwo, gdy tylko została tam postawiona figura Matki Bożej Fatimskiej.
W przyszłości misjonarze przekonają się, że ich apostolat wśród muzułmanów odniesie sukces w takim stopniu, w jakim będą oni nauczać o Matce Boskiej z Fatimy. Ponieważ muzułmanie mają nabożeństwo do Maryi, nasi misjonarze powinni zadowolić się rozszerzaniem i rozwijaniem tego nabożeństwa, zdając sobie w pełni sprawę z tego, że Najświętsza Maryja Panna osobiście doprowadzi muzułmanów do Jej Boskiego Syna.
Podobnie jak ci, którzy tracą nabożeństwo do Niej, tracą wiarę w Boskość Chrystusa, tak ci, którzy pogłębiają to nabożeństwo, stopniowo zdobywają tę wiarę.
Arcybiskup Fulton J. Sheen
Źródło: „The World’s First Love”, 1952r., strona nieznana.


Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.