Całkiem niedawno temu grupa sowieckich żołnierzy wdarła się do stodoły i zastała tam setki modlących się ludzi. Powiedzieli im: „Łamiecie sowieckie prawo. Modlitwa jest zabroniona. Macie pięć minut na opuszczenie stodoły. Wszyscy, którzy zostaną, będą rozstrzelani!”. Wyszły dwie osoby. Sowieccy żołnierze opuścili broń i powiedzieli: „My także chcemy zostać chrześcijanami. Chcieliśmy się tylko upewnić, że wy naprawdę jesteście chrześcijanami”.
Abp. Fulton J. Sheen
Fulton J. Sheen
Choroba i lekarstwo

Źródło: Pixabay
Wyobraźmy sobie wielką zarazę, która ogarnęła większą część globu. Pewien doktor wynalazł w swoim laboratorium skuteczne lekarstwo na tę zarazę i uczynił je dostępnym dla wszystkich. Niektórzy ludzie skorzystali z tego lekarstwa, a inni nie. Ci ostatni mówili: „Skąd mogę wiedzieć, czy jego lekarstwo jest skuteczne? Sam się wyleczę!”. Czyż ludzie ci nie byli potencjalnie uratowani? Z całą pewnością nie było winą tego naukowca, że nie zostali uleczeni. Oni sami byli sobie winni. Podobnie jest z Chrystusem. Przyniósł On zbawienie wszystkim ludziom. Tylko od nas zależy, czy odnajdziemy w Nim to zbawienie.
Arcybiskup Fulton J. Sheen
Chłopiec w konfesjonale

Nawet jeśli twierdzimy, że nie wierzymy, mimo wszystko doświadczamy moralnych skutków winy. Jeden z francuskich arcybiskupów, metropolita paryski, parę lat temu wygłosił kazanie, w którym powiedział: „Wiele lat temu kilku chłopców przyszło do katedry Notre Dame, stanęli przed konfesjonałem i licytowali się: ‚Który z was jest na tyle odważny, żeby wejść do środka i odbyć udawaną spowiedź? Temu, kto się na to odważy, damy dziesięć franków!’ Jeden z chłopców powiedział, że wejdzie do konfesjonału i to zrobi. Wszedł zatem, odbył udawaną spowiedź i dostał pokutę. Wrócił do chłopców i poprosił o dziesięć franków. Powiedzieli mu: ‚Nie odmówiłeś pokuty. Musiałeś ją otrzymać. Jaką pokutę ci zadano?’. Podszedł więc do balasek, ukląkł przed Krucyfiksem, podniósł pięść i powiedział do naszego Pana na krzyżu: ‚Umarłeś za mnie, lecz ja mam to w…’ – nie mógł dokończyć zdania”. Arcybiskup zakończył kazanie mówiąc: „Ja jestem tym chłopcem”.
Arcybiskup Fulton J. Sheen
Wyzwolenie
Maryja mogłaby nas uczyć o wyzwoleniu. Wyzwolenie jest nie tylko od czegoś, jest ono również dla czegoś. W czasach Najświętszej Maryi Panny żyła inna kobieta, która wierzyła w zły rodzaj wyzwolenia; była to Herodiada. Wierzyła ona przede wszystkim w wyzwolenie od męża, aby móc żyć z tyloma mężczyznami, z iloma chciała. Po drugie, nie wierzyła ona w moralny trening dla swoich dzieci, gdyż nauczyła swą córkę, jak być kusicielką. Po trzecie wreszcie, nienawidziła religii, gdyż zgładziła Jana Chrzciciela. Nie jest to ten rodzaj wyzwolenia, który reprezentowała Matka Zbawiciela.
Czytaj dalej
Słowo do ateistów
Na krzyżu nasz Pan przemówił do ateistów, do komunistów, do agnostyków, do niewierzących, do odszczepieńców, do tych wszystkich, którzy przeżywają wewnętrzne piekło – w szczególności do tych, którzy mieli Wiarę i ją utracili. Piekło nie zaczyna się w przyszłym świecie. Zaczyna się ono tutaj. W jaki sposób ateista, agnostyk lub niewierny mógłby zostać zbawiony, jeśli Pan na krzyżu nie podjąłby środków, aby odkupić ich wszystkich? Nasz Zbawiciel podjął się zatem cierpieć ową samotność, izolację i oddzielenie od Boga, które są udziałem wszystkich ateistów. Zgodził się zatem trwać bez jakiegokolwiek Boskiego pocieszenia i znaleźć się na skraju piekła, aby poczuć, jak to jest być potępionym. W owym momencie, kiedy słońce się zaćmiło, jakby samo wstydziło się rzucać promienie na zbrodnię bogobójstwa, nasz Pan w ciemnościach tego dnia przyoblekł swą duszę w ciemność i w zadośćuczynieniu za wszystkich ateistów zawołał: „Boże Mój, Boże Mój, czemuś Mnie opuścił?” Ten czyn pozwolił Breżniewowi zbawić swoją duszę, o ile tylko Breżniew usłyszał to wołanie. Nasz Pan doświadczył piekła Voltaire’a, Camusa, Sartre’a, Juliana Apostaty i tych wszystkich, którzy wyparli się swego Boga. Od tego czasu wystarczy tylko, że zawołają do Niego, aby zostali zbawieni. Ale muszą zawołać.
Arcybiskup Fulton J. Sheen
Kim są "oni"?

Nie mogę sobie doprawdy wyobrazić niczego zimniejszego i bardziej niewolniczego, niczego bardziej paraliżującego dla ludzkiego rozumu i bardziej destrukcyjnego dla wolności niż to coś, przed czym miliony ludzi kłaniają się każdego dnia, mianowicie ów straszny, anonimowy autorytet onych. „[Oni] mówią”. „[Oni] mówią, że tego roku modny jest kolor zielony”. „[Oni] mówią, że katolicy mają nabożeństwo do Maryi”. „[Oni] mówią, że tego roku nosi się krótsze włosy”. „[Oni] mówią, że Freud to jest to”. Kim są oni? Niezliczeni niewolnicy i niepoliczone marionetki kłaniają się każdego dnia przed owym niewidzialnym, tyrańskim mitem onych. Nic dziwnego, że pojawili się dyktatorzy, którzy uosabiają to straszne zniewolenie. Te miliony nie zaakceptują autorytetu Chrystusa, który powstał z martwych, który żyje w Kościele. My wiemy, komu jesteśmy posłuszni. Te miliony nie wiedzą, kogo słuchają. Nie są w stanie wskazać żadnych osób lub przedmiotów stojących za tym okropnym, anonimowym słowem oni. Lecz, dzięki Bogu, my wiemy. Jesteśmy posłuszni naszemu Panu w Kościele.
Arcybiskup Fulton J. Sheen
Sakrament i architektura

Kościół św. Benedykta, Andrelândia, Brazylia. Źródło: Facebook, fanpage: „Biskup płakał, gdy konsekrował”.
Czy zauważyliście kiedyś, jak bardzo współczesna architektura pozbawiona jest dekoracji? W jakim kontraście stoi ona wobec katedr, w których znaleźć było można wszystko, nawet krowy i anioły, czasem również małe diabełki wyglądające zza węgła! Dawna architektura zawsze wykorzystywała rzeczy materialne jako symbole spraw duchowych. Dzisiaj nasza architektura jest nudna, nic tylko stal i szkło, prawie jak pudełko krakersów. Dlaczego tak jest? Ponieważ nasi architekci nie mają do przekazania żadnego duchowego przesłania. Materiały budowlane są tylko materiałami, niczym więcej, stąd brak detalu, brak doniosłości, brak znaczenia, brak duszy. Zastanawiam się, czy detal i dekoracja w architekturze nie zanikły w świecie w tym samym czasie, w którym zanikła uprzejmość. Z całą pewnością nie jesteśmy w tym stuleciu tak uprzejmi, jak byliśmy w innych stuleciach. Prawdopodobnie przyczyną jest to, że nie wierzymy już, iż ludzie mają dusze. Są po prostu innymi zwierzętami i dlatego powinni być traktowani jako środek do realizacji naszych celów. Gdy uwierzysz, że obok ciała istnieje też dusza, zaczynasz nabierać wielkiego szacunku wobec osoby.
Arcybiskup Fulton J. Sheen
To nie jest pamiątka

Msza Święta nie jest pamiątką. Gdy idziesz na Mszę Świętą, to nie jest to samo, co pójście, na przykład, na wzgórze Golgoty, oderwanie kawałka skały i powiedzenie: „To jest pamiątka z miejsca, na którym umarł nasz Pan”. Nie, Msza Święta jest wizją, jest ona akcją w czasie i w wieczności. Jest akcją w czasie, gdyż ma miejsce na naszych oczach, na ołtarzu. Jest ona również akcją w wieczności, jeśli chodzi o jej zbawczą wartość. Wszystkie zasługi śmierci, zmartwychwstania, wniebowstąpienia i uwielbienia naszego Pana odnoszą się do nas. Jednoczymy się z tym wielkim aktem Miłości. Msza Święta nie jest zatem pamiątką odrębną od Krzyża. Jeśli w trakcie Mszy Świętej zamkniemy oczy i skoncentrujemy się na jej tajemnicy, znajdziemy się u stóp Krzyża wraz z Maryją, Marią Magdaleną i świętym Janem.
Arcybiskup Fulton J. Sheen
Słowo do nienawistników

Nasz Pan przemówił z Krzyża do tych, którzy Go nienawidzili, albowiem na świecie są masy tych, którzy nie mogą ścierpieć Jego imienia. Rzucili Mu wyzwanie. Powiedzieli: „jeśli jesteś Synem Boga, zejdź z krzyża.” Zejdź i uwierzymy. Jasne, że uwierzą. Uwierzą we wszystko, tylko nie w Krzyż, nie w umartwienie i w zaparcie się samego siebie. Zawiśnięcie na krzyżu nie jest oznaką słabości – to posłuszeństwo wobec prawa ofiary. Gdyby [Chrystus] zszedł z Krzyża, nigdy by nas nie zbawił. Jest rzeczą ludzką zejść z Krzyża; wisieć na Krzyżu – jest rzeczą Boską. Wielu mówi: „Uwierzę we wszystko, uwierzę, że jest Bogiem, uwierzę w Jego Kościół i w Jego papieża, byle nie w Krzyż, byle nie w Ofiarę”. To wszystko. George Bernard Shaw powiedział o Krzyżu: „To właśnie jest przeszkoda, która blokuje drogę.” Jasne, że blokuje drogę. Blokuje drogę do piekła. A nasz Pan modlił się o przebaczenie dla nich. Powiedział: „Ojcze, przebacz im, albowiem nie wiedzą, co czynią”. To nie mądrość zbawia, a ignorancja. Gdybyśmy wiedzieli, co czyniliśmy, gdy ukrzyżowaliśmy Pana, nigdy nie zostalibyśmy zbawieni. Tylko w stanie ignorancji odnośnie do tego, co czynimy, gdy Go krzyżujemy, możemy znaleźć się wśród tych, którzy usłyszą okrzyk „przebacz im”.
Arcybiskup Fulton J. Sheen
Wszyscy jesteśmy grzesznikami
Pewnego razu głosiłem rekolekcje w więzieniu o szczególnie zaostrzonym rygorze, w którym było osadzonych 1979 więźniów. Wszyscy z nich myśleli oczywiście, że ja noszę biały kapelusz, a oni – kapelusze czarne*; że oni są źli, a ja jestem dobry. Od jakich słów mogłem zacząć moje kazanie? Rozpocząłem je w ten sposób: „Panowie, chcę, abyście wiedzieli, że istnieje między wami a mną jedna ogromna różnica. Wy zostaliście schwytani, a ja nie”. Innymi słowy, wszyscy jesteśmy grzesznikami.
Arcybiskup Fulton J. Sheen
* Pojęcie pochodzi ze starych westernów, w których czarne charaktery nosiły czarne kapelusze, a pozytywni bohaterowie – kapelusze koloru białego.
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.