Czy sprzedałeś Chrystusa?

Judas_being_paid_-_Capella_dei_Scrovegni_-_Padua_2016

Wręczenie srebrników Judaszowi, Giotto di Bondone, ok. 1305 r.

Judasz poszedł do Sanhedrynu, najwyższej rady miasta i spytał: „co mi dacie?”. Wszystko co złe, zaczyna się od „daj mi”. Syn marnotrawny, gdy opuszczał dom, powiedział „daj mi”.”Co mi dacie, jeśli wam Go wydam?”. Porozmawiali ze sobą i uzgodnili zapłatę równą cenie niewolnika. Ile był wart nasz Pan? Trzydzieści srebrników. Był zatem jak niewolnik. Greckie słowo oznaczające niewolnika to doulos. Pojawia się ono w Nowym Testamencie ponad czterdzieści razy. Niewolnik robi dwie rzeczy: wykonuje ciężką pracę, wykonuje też brudną pracę, nawet taką, jaką jest dźwiganie grzechów ludzkości. Zatem cena została uzgodniona; uzbierali trzydzieści srebrników i wrzucili je po jednym na dłoń pobłogosławioną niegdyś przez Pana, gdy Judasz został powołany, by zostać apostołem. Judasz wyszedł unosząc swoich trzydzieści srebrnych monet.

Pamiętaj, że możesz sprzedać naszego Pana, lecz nigdy Go nie kupisz. Gdy sprzedajemy naszego Pana, nabieramy wstrętu do samych siebie, tak jak Judasz, który wrócił do Sanhedrynu ze swoimi pieniędzmi i rzucił im je w twarz, krzycząc: „zdradziłem niewinną krew!”. Zastanów się nad swoim życiem. Ile razy sprzedałeś Chrystusa?

Arcybiskup Fulton J. Sheen

Tylko jeden Kościół

Kto wpadł na pomysł, że istnieją dwa rodzaje Kościoła: instytucjonalny i charyzmatyczny? Nie możesz mieć ciała bez duszy. Nie możesz mieć duszy bez ciała. Istnieje tylko jeden Kościół i jest on ciałem Chrystusa. Ponieważ Chrystus żyje w swoim Kościele, słuchamy Kościoła i dbamy o Kościół. Nie buntujemy się przeciw Kościołowi. Kochamy Kościół, gdy przemawia on ustami Piotra. Jak powiedział G.K. Chesterton: „Wolę, abyśmy mieli Papieża, który ma rację, gdy świat się myli, niż Papieża, który ma rację, gdy świat ma rację”. Gdy świat się myli, mamy przewodnika. Jest to wielce pocieszające.

Arcybiskup Fulton J. Sheen

Na co zasługujesz?

waves-circles-drop-of-water-wave-wet

Spójrz w głąb własnego serca. Ja spojrzałem w głąb swojego. Doznałem ogromnego cierpienia w ciągu osiedziesięciu trzech lat mojego życia – cierpienia fizycznego i innego cierpienia. Nigdy nie powinno się ono przytrafić, a tymczasem trwało przez wiele lat. Niemniej, gdy spoglądam wstecz, wiem doskonale, że nigdy nie otrzymałem kary, na którą zasłużyłem. Bóg był dla mnie łagodny. Nie nałożył na mnie ciężarów, które równałyby się moim upadkom. Wydaje mi się, że jeśli spojrzymy w głąb naszych dusz, dojdziemy do podobnych wniosków, gdyż Bóg przemawia do nas w różny sposób. Jak określił to C.S. Lewis: „Bóg szepcze do nas w przyjemnościach, mówi do nas w naszym sumieniu, i krzyczy do nas w bólu”. Ból jest megafonem Boga. I odwrotnie niż fale, które marszczą się na strumyku, lub które widzisz, gdy wrzucasz kamień do stawu, fale bólu, zamiast rozchodzić się do odległych brzegów, zbliżają się coraz bardziej, aż dochodzą do centralnego punktu, w którym jest coraz mniej świata zewnętrznego, a tylko samo sedno. Nie ma tam już ego, zostaje tylko prawdziwa osoba, prawdziwe ja. I wtedy znajdujemy się sam na sam z Bogiem. To właśnie dzieje się w bólu.

Arcybiskup Fulton J. Sheen

Czy Krucyfiks coś dla nas znaczy?

Ten srebrny krucyfiks, który noszę, noszę w ramach zadośćuczynienia. Pewnego dnia byłem w żydowskim sklepie jubilerskim w Nowym Jorku; znałem tego jubilera od dwudziestu lub dwudziestu pięciu lat. Powiedział do mnie: „Mam dla ciebie trochę srebrnych krucyfiksów”. Podał mi torbę wypełnioną srebrnymi krucyfiksami, było ich ponad sto. Spytałem: „Skąd je wziąłeś?”. „Och” – odpowiedział – „od zakonnic, przyniosły je i powiedziały: ‚nie będziemy już nosić krucyfiksu, za bardzo oddziela nas od świata. Ile nam za nie zapłacisz?'”. Jubiler powiedział: „Odważyłem im trzydzieści srebrnych monet”. Później spytał mnie: „Co jest nie tak z twoim Kościołem? Myślałem, że krucyfiks coś dla was znaczy”. Opowiedziałem mu zatem, co było nie tak. Trzy miesiące później przyjąłem go na łono Kościoła.

Arcybiskup Fulton J. Sheen

Apostołowie byli sceptykami

thomas

Gdyby Zmartwychwstanie było jedynie iluzją, wówczas dotknięcie ciała Chrysusa, włożenie palca w Jego dłoń, a dłoni w Jego bok – tak jak uczynił to święty Tomasz – rozwiałoby tę iluzję. Ponadto, gdy nasz Pan objawił się po Zmartwychwstaniu, spożywał posiłek; apostołowie widzieli, jak jedzenie znika. Wziął chleb, a oni widzieli łamanie chleba. Przy innej okazji dał im chleb i ryby, a ich głód został zaspokojony. Te rzeczy z całą pewnością nie dzieją się, gdy chodzi wyłącznie o sen lub o iluzję. Żaden z apostołów nie spodziewał się Zmartwychwstania. Musieli dać się przekonać. Musieli dać się przekonać za pomocą twardych faktów, tak jak święty Tomasz. Uwierzcie mi, że współczesnych sceptyków nie można porównywać ze sceptykami tamtych czasów, a mianowicie z apostołami. Byli wątpiącymi, lecz gdy zostali przekonani – udowodnili, że uwierzyli, dając sobie poderżnąć gardła za sprawę Chrystusa.

Arcybiskup Fulton J. Sheen

Oblubieniec i oblubienica

Pewnego dnia przyszła do mnie pewna kobieta i powiedziała mi, że nie potrafi już kochać swojego męża.  Poradziłem jej, aby spróbowała przypomnieć sobie, jak bardzo kochała go w dniu ślubu, gdy stali koło siebie u stopni ołtarza; wtedy bowiem naprawdę był sobą. Ta kobieta miała w ten sposób dojrzeć pod wypaczonym wizerunkiem prawdziwą osobę, z którą związała swoje życie. Dokładnie to samo robi nasz Pan przychodząc na ziemię. Nawet wtedy, gdy ludzie wściekali się i awanturowali pod Jego Krzyżem, on ich postrzegał jako bezdomne i nieszczęśliwe dzieci Niebieskiego Ojca. Nad nimi zapłakał i za nich umarł. W ten właśnie sposób nasz Pan postrzega rodzaj ludzki.

Arcybiskup Fulton J. Sheen