Postawy wobec Krzyża

Dwoma papierkami lakmusowymi życia kapłana są jego postawa wobec Krzyża i jego postawa wobec Eucharystii. W każdej epoce, w której słabną pokora, czystość i wierność, następuje odsuwanie na bok wspomnienia Krzyża i Rzeczywistej Obecności w Najświętszym Sakramencie. Krucyfiks przypomina nam o naszych grzechach, jeśli nie przyjmujemy jego przebaczenia. Możliwe są trzy postawy wobec Chrystusa na Krzyżu: antypatia, apatia, empatia.

Antypatię przejawiali ci, którzy chcieli mieć Credo, ale nie chcieli Krzyża: „[N]iechże teraz zejdzie z Krzyża, a uwierzymy w Niego” (Mt 27, 42). Wiara, ale bez dyscypliny; katechetyka, ale bez umartwienia; zgoda, ale bez samokontroli; niezgoda, ale bez reformy. Katechetyka może często stanowić syntezę przekonań, ale niekoniecznie prowadzi do życia chrześcijańskiego. Nasz Pan zapragnął, aby ośrodkiem wierności względem Niego nie był intelekt, ale wola: „Jeśli kto chce pełnić Jego wolę, pozna, czy nauka ta jest od Boga, czy też Ja mówię od siebie samego” (J 7, 17).

Diabły również wierzą: „Wierzysz, że jest jeden Bóg? Słusznie czynisz – lecz także i złe duchy wierzą i drżą” (Jk 2, 19). Szydercy u stóp Krzyża byli gotowi uwierzyć we wszystko, czego nauczał Pan: w Eucharystię, w klucze Piotrowe, w Trójcę Świętą, a nawet w Jego Boskość. Ale postawili jeden warunek – żadnego Krzyża. Wiele przypadków niewiary nie wynika z braku wyjaśnień czy dowodów, ale z odmowy posłuszeństwa.

Apatię uosabiali ci, którzy rzucali kośćmi: „Gdy Go ukrzyżowali, rozdzielili między siebie Jego szaty, rzucając o nie losy. I siedząc, tam Go pilnowali. ” (Mt 27, 35-36). Byli widzami, ale nie uczestnikami; byli zaangażowani w świat, ale nie w odkupienie. Podobnie jak uczeni w Piśmie, do których Herod zwrócił się o wskazanie miejsca narodzin Chrystusa, wiedzieli, ale nie poszli.

Empatia. Chociaż liberalizm współczesnego świata jest mniej tolerancyjny niż nietolerancja Kalwarii, niemniej jednak istnieje jeszcze empatia reprezentowana przez tych, którzy stali z Maryją pod Krzyżem, nad którymi zastanowimy się później. Każdy człowiek na świecie znajduje się albo na krzyżu, albo pod nim. Nie ma możliwości ucieczki. Niektórzy znajdują się na nim poprzez rzeczywiste cierpienia fizyczne lub dlatego, że utożsamiają się z cierpieniami innych w imię Chrystusa, podobnie jak Maryja i inne osoby stojące pod Krzyżem, misjonarze, pracownicy socjalni, matki upośledzonych dzieci itd. Inni stoją pod Krzyżem, domagając się ukrzyżowania Chrystusa, wyśmiewając ofiarę, obojętniejąc, by zabawiać się w jej cieniu lub mówiąc świętym kapłanom, że są „zacofani”.

Skoro mówimy o antypatii, raz zadzwonił do mnie pewien żydowski handlarz dziełami sztuki, który zapytał mnie, czy byłbym zainteresowany setką srebrnych krucyfiksów. Kiedy odwiedziłem jego sklep, powiedział mi, że odkupił je od wspólnoty zakonnic, które postanowiły nie nosić już krucyfiksu. „Co jest nie tak z waszym Kościołem?” zapytał. Przez godzinę odpowiadałem na jego pytanie, wyjaśniając naszą ucieczkę od Krzyża. Jakiś czas później przyjąłem go na łono Kościoła, a na łożu śmierci trzymał w dłoniach krucyfiks, który został porzucony przez zakonnice.

Nasuwa się pytanie, czy nasze czasy nie przypominają nieco XVI wieku. Leon X zlecił Rafaelowi udekorowanie Watykanu. Namalował on trzynaście łuków, każdy z czterema freskami; w sumie pięćdziesiąt dwa freski. Oprócz scen ze Starego Testamentu i czterech z Nowego, wymalował on menażerię lwów, koni, pawi, słoni, gdyż papież Leon był namiętnym myśliwym. Na końcu loggii znajdują się cztery sceny z Nowego Testamentu: Adoracja Pasterzy, Objawienie Pańskie, Chrzest w Jordanie i Ostatnia Wieczerza. Znajdziemy tam Platona i Arystotelesa. Znajdziemy ukoronowanego Karol Wielkiego. Znajdziemy Wenus, Kupidyna, Apolla, Wulkana, ale nie ma Ukrzyżowania, nie ma Zmartwychwstania. Patrząc tylko z punktu widzenia sztuki, można by stwierdzić, że „źle się dzieje w państwie” Kościoła. Interesujące jest również to, że [szesnastowieczni] reformatorzy, którzy reformowali wiarę, a nie dyscyplinę, nie przywrócili Krucyfiksu. Do dziś eksponują krzyż, nigdy zaś krucyfiks. Sam Krzyż jest symbolem absurdu: zaprzeczeniem pionowej belki życia poprzez poziomą belkę śmierci. Tylko przez umieszczenie na tym Krzyżu Kogoś, kto może uczynić śmierć warunkiem życia, możliwa jest ucieczka od absurdu życia.

Arcybiskup Fulton J. Sheen

Źródło: „Those Mysterious Priests”, 1974 r., str. 102-104.

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s