Maryja i muzułmanie

Islam jest jedyną wielką postchrześcijańską religią świata. Ponieważ jego początki przypadają na siódmy wiek, za życia Mahometa, było możliwe zaadaptowanie przezeń pewnych elementów Chrześcijaństwa i Judaizmu.

Islam przyjął doktrynę jedności Boga, Jego Majestatu i Jego Siły Stwórczej i wykorzystał ją jako podstawę dla nieuznawania Chrystusa, Syna Bożego.

Fałszywie interpretując pojęcie Świętej Trójcy, Mahomet uczynił Chrystusa zaledwie prorokiem.

Kościół Katolicki w całej Afryce Północnej został praktycznie zniszczony przez hordy muzułmańskie i obecnie (ok. 1950r.) muzułmanie zaczynają na nowo szykować się do walki.

Jeśli Islam jest herezją, jak twierdzi Hilaire Belloc, jest to jedyna herezja, która nigdy nie podupadła, zarówno w sferze liczebności, jak i co do religijności jej wyznawców.

Misjonarskie wysiłki Kościoła wobec tej grupy zawsze, przynajmniej pobieżnie rzecz ujmując, kończyły się niepowodzeniem, ponieważ muzułmanie zwykle nie są podatni na nawrócenie. Powodem jest to, że dla wyznawcy Mahometa stać się chrześcijaninem jest tym, czym dla chrześcijanina byłoby stać się żydem. Muzułmanie wierzą, że są w posiadaniu ostatniego, definitywnego objawienia Boga dla świata i że Chrystus był tylko prorokiem głoszącym przyjście Mahometa, ostatniego z prawdziwych proroków Boga.

Dzisiaj (1950r.) nienawiść krajów muzułmańskich wobec Zachodu staje się nienawiścią wobec samego chrześcijaństwa. Mimo iż rządzący państwami wciąż nie biorą tego pod uwagę, istnieje olbrzymie niebezpieczeństwo, że doczesna siła islamu może powrócić, a wraz z nią groźba tego, że zmiecie on Zachód, który przestał być chrześcijański i że islam utwierdzi się jako wielkie antychrześcijańskie mocarstwo światowe

Jestem święcie przekonany, że obawy, jakie wiele osób żywi wobec islamu, nie znajdą potwierdzenia i że islam nawróci się w końcu na chrześcijaństwo – stanie się to w sposób, którego nie przewidują nawet niektórzy z naszych misjonarzy.

Jestem przekonany, że stanie się to nie poprzez bezpośrednie głoszenie chrześcijańskiej nauki, lecz poprzez wezwanie muzułmanów do oddawania czci Matce Boga.

Oto moja linia argumentacji:

Koran, który jest biblią muzułmanów, zawiera wiele ustępów dotyczących Najświętszej Dziewicy. Po pierwsze Koran wierzy w Jej Niepokalane Poczęcie i w Jej Dziewicze Narodzenie. Trzecia sura Koranu lokuje historię rodziny Maryi w genealogii, która wywodzi się od Abrahama, Noego i Adama. Gdy porówna się koraniczny opis narodzin Maryi z apokryficzną ewangelią o Jej narodzinach, można się pokusić o stwierdzenie, że Mahomet w dużej mierze korzystał z tej ostatniej.

Obie księgi opisują podeszły wiek i ostateczną niepłodność Anny, matki Maryi. Jednakże gdy Anna poczęła, matka Maryi mówi według Koranu: „O Panie, zawierzam i poświęcam Ci to, co już jest we mnie. Przyjmij to ode mnie”.

Po przyjściu na świat Maryi, jej matka Anna mówi: “I poświęcam Ją z całym Jej potomstwem pod Twoją opiekę, o Panie przeciwko Szatanowi!”

W Koranie znajdujemy też wersy o Zwiastowaniu, Nawiedzeniu i Narodzeniu. Aniołowie przedstawieni są gdy towarzyszą Najświętszej Matce i mówią: „O Maryjo, Bóg wybrał Cię i oczyścił i wyniósł Cię ponad wszystkie kobiety na ziemi.”

W dziewiętnastej surze Koranu znajdujemy czterdzieści jeden wersetów o Jezusie i Maryi. Znajduje się tam tak silna obrona dziewictwa Maryi, że Koran w czwartej księdze przypisuje potępienie Żydów ich potwornym oszczerstwom przeciw Maryi Dziewicy.

Maryja jest zatem dla muzułmanów prawdziwą ‚Sayyida, czyli Panią. Jej jedyną ewentualną poważną rywalką w ich wyznaniu wiary mogłaby być Fatima, córka samego Mahometa. Jednakże po śmierci Fatimy Mahomet napisał: “Będziesz najbardziej błogosłowioną spośród kobiet w Raju, po Maryi.”

W jednym z wartiantów tekstu, w usta Fatimy wkłada się słowa: “Przewyższę wszystkie kobiety, z wyjątkiem Maryi.”

Prowadzi nas to do drugiego punktu mojej argumentacji, mianowicie do wyjaśnienia, dlaczego Najświętsza Matka w XX wieku wybrała na miejsce Swojego objawienia małą, nieistotną wioskę Fatima, aby odtąd przyszłe pokolenia znały ją jako “Matkę Boską z Fatimy”.


 

Cokolwiek dzieje się ze zrządzenia Nieba, dba ono o to, aby wszystkie szczegóły zostały dopracowane z najwyższą finezją. Wierzę, że Najświętsza Dziewica wybrała sobie miano „Matki Boskiej z Fatimy” jako obietnicę i znak nadziei dla ludów muzułmańskich i jako zapewnienie, że ci, którzy okazują jej tak wiele szacunku, pewnego dnia przyjmą również Jej Boskiego Syna.

Dowód na potwierdzenie tej tezy znaleźć można w historycznym fakcie wielowiekowej okupacji Portugalii przez muzułmanów. Gdy zostali wreszcie z niej wyparci, muzułmanami dowodził ostatni wódz, który miał piękną córkę o imieniu Fatima.

Zakochał się w niej katolicki chłopak, ona odwzajemniła jego miłość i nie tylko pozostała w Portugalii, gdy muzułmanie odeszli, lecz przyjęła również wiarę katolicką. Jej młody mąż był w niej tak zakochany, że przemianował miasto w którym mieszkali; odtąd nosiło ono nazwę Fatima. Tak więc miejsce, w którym Najświętsza Matka objawiła się w 1917r., historycznie wiąże się z Fatimą, córką Mahometa.

Ostatecznym dowodem na związki Fatimy z muzułmanami jest entuzjastyczne przyjęcie pielgrzymującej statuy Matki Boskiej Fatimskiej przez muzułmanów w Afryce i w Indiach. Muzułmanie uczestniczyli w katolickich nabożeństwach ku czci Matki Boskiej, brali udział w procesjach, a nawet w modlitwach przed ich własnymi meczetami; a w Mozambiku muzułmanie przyjęli chrześcijaństwo, gdy tylko została tam postawiona figura Matki Bożej Fatimskiej.

W przyszłości misjonarze przekonają się, że ich apostolat wśród muzułmanów odniesie sukces w takim stopniu, w jakim będą oni nauczać o Matce Boskiej z Fatimy. Ponieważ muzułmanie mają nabożeństwo do Maryi, nasi misjonarze powinni zadowolić się rozszerzaniem i rozwijaniem tego nabożeństwa, zdając sobie w pełni sprawę z tego, że Najświętsza Maryja Panna osobiście doprowadzi muzułmanów do Jej Boskiego Syna.

Podobnie jak ci, którzy tracą nabożeństwo do Niej, tracą wiarę w Boskość Chrystusa, tak ci, którzy pogłębiają to nabożeństwo, stopniowo zdobywają tę wiarę.


Arcybiskup Fulton J. Sheen


Źródło: „The World’s First Love”, 1952r., strona nieznana.

Poświęcanie się dla innych

confession-4773136_1280

Dziś opowiem wam o Bogu. Bóg uczynił siebie samego niczym. Ponadto przyjął On naturę niewolnika. A co robi niewolnik? Robi on dwie rzeczy: wykonuje brudną pracę, wykonuje też ciężką pracę.

Nasz Najświętszy Pan, który zawsze był Bogiem, stał się człowiekiem. Oznaczało to, że pozbawił On siebie swojej chwały. Dlaczego przyjął na siebie naszą naturę? Stało się tak, aby nikt nigdy nie mógł powiedzieć, że Bóg nie wie, co to znaczy cierpieć. Ponadto, pokonawszy cierpienie w Zmartwychwstaniu, dał On nam przykład cierpliwości w godzinie próby.
Jesteśmy Bogu winni dług, którego nie możemy spłacić. Nasz Pan przyjął na siebie śmierć jako karę. A w jaki sposób możemy wyjaśnić to, że Niewinność bierze na siebie nasze grzechy?

Weźmy na przykład Drogę Birmańską w czasie II wojny światowej. Wielu Japończyków trzymało więźniów i pod koniec dnia pracy Japończycy zauważyli, że brakuje łopaty. Ogłosili, że jeśli w ciągu pięciu minut łopata nie zostanie zwrócona, dziesięciu mężczyzn zostanie rozstrzelanych.

Po upływie trzech minut nikt wciąż nie przyznawał się do winy.

Wtedy z szeregu wystąpił pewien człowiek i został pobity na śmierć. Gdy wrócili do obozu, znaleźli wszystkie łopaty. Ów więzień, niewinny człowiek, wziął winę na siebie. Wziął on na siebie oskarżenie o kradzież, jak gdyby był jej winien, aby ocalić innych.

Właśnie to uczynił nasz Najświętszy Pan na Krzyżu. Dlatego właśnie Krzyż jest tak ważny w naszym życiu.

Bardzo często musimy brać na siebie winę innych. Do każdej duszy na świecie przyczepiona jest metka z ceną. Niektóre dusze są tanie, inne są bardzo kosztowne. Ponadto musimy znosić ich ciężar, modlić się za nie i poświęcać się za nie.

Pamiętam, jak kiedyś słuchałem spowiedzi w wigilię pierwszego piątku miesiąca. W konfesjonale uklękła młoda kobieta i powiedziała.

„Nie chcę przystąpić do spowiedzi. Chcę tylko zabić czas.”
Spytałem: „Jak dużo czasu pragniesz zabić?”
„Około pięciu minut”
„Kogo chcesz oszukać oprócz Pana Boga?
“Moją matkę. Myśli, że poszłam do spowiedzi.”
“Boisz się?”
“Tak” – odpowiedziała.
„Mógłbym cię wyspowiadać, gdybym zobaczył twoją twarz”.
„Taki jesteś mądry?” – spytała.

Odsunąłem kratkę, która nas oddzielała od siebie, zapaliłem światło i spojrzałem na dziewczynę.

“Jesteś prostytutką.”
“Zgadza się, to jest moje życie, lecz to nie wszystko. Jest coś jeszcze, coś o wiele bardziej poważnego.”

Prosiłem i błagałem ją, aby wyznała swoje grzechy, lecz bez skutku. Poprosiłem ją, aby wstała i uklękła przy balaskach na kilka minut. Powiedziała: „Zastanowię się nad tym.”
Spotkałem ją na progu kościoła i poprosiłem ją raz jeszcze. Odpowiedziała: „Za pół godziny powiem księdzu, o co chodzi, a potem sobie pójdę.”

Po pół godzinie powiedziała mi, co to było.
„Zawarłam pakt z diabłem. Jestem śmiertelnie przerażona.” Potem uciekła.

Tamtego wieczora słuchałem spowiedzi i prosiłem każdego penitenta, aby odmówił różaniec w intencji nawrócenia pewnego grzesznika. Jeden z penitentów odmówił. Zastanawiające jest, jak można odmówić takiej prośbie. Gdy skończyłem słuchać spowiedzi, była godzina dziewiąta wieczorem. Ukląkłem przy balaskach i modliłem się za tę dziewczynę. Godzina dziewiąta, dziesiąta, jedenasta, północ. Wtedy usłyszałem, jak drzwi kościoła się otwierają.

Była to owa dziewczyna. Wróciłem do konfesjonału. Wówczas ona przystąpiła do spowiedzi.

Był to przykład przeniesienia czyjejś winy na inne osoby. Dlatego tak ważna jest modlitwa i ofiarowanie się za innych, szczególnie dla tych, którzy upadli moralnie i duchowo.

Podobnie jak chmury przechwytują wilgoć od morza i przenoszą ją ponad górskimi szczytami i spuszczają ją na jałową ziemię, tak i nasze modlitwy oraz nasze ofiary przenoszone są przez Ducha Świętego i spuszczane na inne dusze, które tych modlitw i ofiar potrzebują.

W ten sposób dzieło zbawienia jest kontynuowane.

Arcybiskup Fulton J. Sheen

Cud przypisywany Arcybiskupowi Sheenowi

28 czerwca br. Ojciec Święty Benedykt XVI podpisał dekret o heroiczności cnót arcybiskupa Fultona J. Sheena. Wdzięczni Bogu i Ojcu Świętemu przypominamy cud przypisywany wstawiennictwu Sługi Bożego Fultona. Jeśli zostanie on uznany, nasz umiłowany Arcybiskup zostanie wyniesiony na ołtarze.
 
16 września 2010 w miejscowości Peoria, w stanie Illinois, w rodzinnej miejscowości arcybiskupa Sheena, po zdrowej ciąży i krótkim, łatwym porodzie, przyszedł na świat chłopczyk uznany za nieżywego. Przez pierwsze 61 minut po narodzinach nie dawał znaku życia i pozostawał bez tętna. Jego maleńkie serce zaczęło bić dopiero wtedy, gdy lekarze Centrum Medycznego św. Franciszka mieli podać jego czas zgonu. Rodzice chłopca, Travis i Bonnie Engstrom, wierzą, że ich syn żyje dzięki wstawiennictwu sługi Bożego, arcybiskupa Fultona J. Sheena.
 
Arcybiskup Sheen urodził się w El Paso, miejscowości leżącej nieopodal Germantown, w której dorastała Bonnie Engstrom. „Zawsze słyszałam, jak ludzie mówili o nim, że zostanie świętym” – opowiadała. Bonnie dowiedziała się więcej o arcybiskupie Sheenie w trakcie studiów w Centrum Newmana Salve Regina, w College’u Eureka, w której kapłanem był prałat Stanley Deptula, obecny dyrektor Fundacji Arcybiskupa Sheena. W 2010r. miała okazję dowiedzieć się jeszcze więcej o Słudze Bożym Fultonie, gdy pisała wniosek o dofinansowanie Katolickiej Konferencji na temat Godności i Powołania Kobiet (dorocznej imprezy, którą współorganizuje) z funduszu Edukacji Religijnej i Formacji Dorosłych w Wierze, noszącego imię arcybiskupa Sheena. Bonnie, będąca wówczas w szóstym lub siódmym miesiącu swojej trzeciej ciąży, zaczęła modlić się za pośrednictwem arcybiskupa Sheena w intencji pomyślnego przebiegu konferencji, prosiła go też o opiekę nad jej błogosławionym stanem. Gdy wraz z mężem Travisem oglądali filmy z programami arcybiskupa Sheena na youtube, postanowili, że – jeśli ich dziecko okaże się chłopcem – dadzą mu na drugie imię Fulton.
 
Poród miał miejsce w domu. Gdy chłopczyk przyszedł na świat i nie wykazywał znaków życia, w oczekiwaniu na karetkę, jego ojciec ochrzcił go imionami James Fulton. Bonnie wspomina: „Pamiętam, jak położna przeprowadzała reanimację i modliła się do Fultona Sheena”. 
 
Chłopczyk wraz z matką zostali przetransportowani do szpitala, gdzie dopiero po 61 minutach od porodu zaczęło bić jego serce. Lekarze twierdzili, że w wyniku tak długiego niedotlenienia musiało nastąpić znaczne uszkodzenie wielu organów chłopca i że wkrótce umrze. Gdy okazało się, że noworodek może oddychać bez respiratora, ostrzegali rodziców, że prawdopodobnie będzie niewidomy, a stopień jego niepełnosprawności będzie znaczny. Mimo obaw lekarzy, James Fulton jest całkowicie zdrowy i rozwija się prawidłowo. Jego matka wierzy, że Chrystus uzdrowił chłopczyka za wstawiennictwem arcybiskupa Fultona J. Sheena, który kontynuuje dzieło ewangelizacji w życiu Jamesa Fultona.
 
 


Módlmy się o rychłą beatyfikację Sługi Bożego Fultona!!
 
 
————————-
 
Więcej informacji o Jamesie Fultonie: 

 
http://www.cdop.org/post/PostFeatured.aspx?ID=2177 – katolicka gazeta diecezji Peoria

Możemy nienawidzić Prawdy i lękać się Dobra

religious-statue-in-greyscale-photo-wallpaper

Źródło: Peakpx

Zło działa w nas. Miłość maleje. A potem wahamy się przed zmianą samych siebie. Święty Tomasz mówi, że możemy nienawidzić Prawdy i lękać się Dobra. Możemy nienawidzić Prawdy, gdyż oznacza ona zmianę. Z tego powodu często odrzucamy prawdę, którą ktoś wypowiada o nas samych. Racjonalizujemy to, co zrobiliśmy. Trzymamy się z dala od lekarza, aby nie znalazł on raka. Nie chcemy znać prawdy. Lubimy słuchać o akcjach społecznych i o problemach natury moralno-politycznej, ale nie mamy ochoty słuchać prawdy o nas samych. Prawda boli.
Lękamy się Dobra, ponieważ lubimy zachowywać swoje własne standardy. Oddaliliśmy się od standardów Chrystusa, przyjmując standardy świata. Nie pytamy samych siebie: „czy to spodoba się Chrystusowi?”, lecz „czy to spodoba się światu?”. I będziemy ubierać się i działać w sposób, który nie odizoluje nas od świata; pragniemy być ze światem. Poślubiamy tę epokę, aby owdowieć w epoce następnej. Przejmujemy jej gadulstwo, jej trendy. To jest właśnie przyczyna tak wielkiej niestabilności w dzisiejszym Kościele: piasek, po którym chodzimy, jest ruchomy. Zrezygnowaliśmy ze skały, którą jest Chrystus.
Arcybiskup Fulton J. Sheen

Im starsi jesteśmy, tym lepiej widzimy samych siebie

oldsheen

Gdy jesteśmy młodzi, myślimy, że jesteśmy fantastyczni. Gdy jesteśmy starsi, jesteśmy pewni, że tak nie jest. Gdy cudzołożnica stała przed Zbawicielem, owa kobieta, którą ludzie chcieli ukamienować, któż odszedł pierwszy? Najstarszy. „Zaczęli odchodzić, począwszy od najstarszego”. Gdy zaczynamy się starzeć, pojmujemy, że zrobiliśmy niewiele w służbie innym. Jestem kapłanem od pięćdziesięciu pięciu lat, za które dziękuję Bogu. Trzydzieści lat temu we własnym przekonaniu szło mi o wiele lepiej niż myślę o tym teraz. Teraz czuję, że zrobiłem tak niewiele.

Arcybiskup Fulton J. Sheen

Przebaczenie

Jeden z najbardziej podniosłych opisów przebaczenia, jakie kiedykolwiek czytałem, pochodził z ust pewnego rosyjskiego biskupa, który niedawno został skazany na śmierć przez komunistyczne władze sowieckie. Jego ostatnie słowa, które wypowiedział do swoich oprawców, brzmiały: „Ojcze Niebieski, ofiaruję śmierć Twojego Syna za grzechy tych ludzi i za moje własne grzechy. W dniu Sądu, gdy ci ludzie staną przed Tobą, Aniołowie spytają: ‘O co są oni oskarżeni?’ Nie będzie nikogo, kto obciążyłby ich winą, albowiem już zostały im one przebaczone”.
Święty Tomasz Morus wypowiedział przed śmiercią podobne słowa. Było tam dwóch upadłych kapłanów, którzy przyszli na jego egzekucję. Powiedział do nich: „Poproszę dobrego Pana, aby Wam odpuścił, a wtedy nie zostaniecie oskarżeni, lecz wszyscy spotkamy się z wielką radością w Niebie”.
Arcybiskup Fulton J. Sheen

Sędzia i jego syn

Wyobraź sobie sędziego, mającego przed sobą własnego syna, który popełnił morderstwo. Nie ma wątpliwości co do tego, że syn jest winny. Ojciec-sędzia, zobowiązany do tego, aby czynić zadość sprawiedliwości, skazuje syna na śmierć. Oto jest sprawiedliwość. Następnie mówi on do syna: „A teraz ja zajmę twoje miejsce. Umrę za ciebie”. To byłoby miłosierdzie. Lecz nie jest to pełen obraz.
Przypuśćmy, że w momencie, w którym syn został skazany na śmierć, zamordowany przez niego chłopiec wszedłby żywy do sali sądowej.  Syn powiedziałby: „Jak możesz skazywać mnie za morderstwo? Powiedziałeś, że zabiłem tego chłopca. Spójrz, on żyje. Jestem niewinny, musisz mnie uwolnić”. Oto jest właśnie sytuacja, w jakiej się znajdujemy. Byliśmy winni grzechu, lecz nasz Pan powstał z martwych, wziął naszą winę na siebie i zmył ją. I teraz możemy mówić: „Widzisz? On żyje, On nie umarł, a ja jestem wolny”. To właśnie po to On przyszedł.
Arcybiskup Fulton J. Sheen

Jak działa Bóg?

Bóg działa w twojej duszy. Jego działanie nie przypomina klucza w zamku; działa On w sposób mniej widoczny niż ojciec, który wpływa na syna, lecz Jego miłość przemawia do naszej wolności w tych samych tajemniczych słowach Ja i ty, którymi posługują się dwa serca. Ponieważ Bóg jest ucieleśnieniem miłości, Jego miłość inspiruje cię, abyś stał się tym, kim masz być: wolnym człowiekiem w najwyższym tego słowa znaczeniu. Im bardziej dajesz się prowadzić Bożej miłości, tym bardziej stajesz się sobą, a wszystko to dzieje się bez uszczerbku dla twojej wolności.
Arcybiskup Fulton J. Sheen

Duch Święty działa w dwóch sercach

gettyimages-914940858-2048x2048

Douglas Hyde. Źródło:gettyimages

 

Douglas Hyde, który był wydawcą komunistycznej gazety Daily Worker, opowiedział mi, że on i jego żona (która była współwydawcą) słuchali pewnego wieczoru przez brytyjskie radio sowieckiego ministra spraw zagranicznych, Litwinowa. Nagle jego żona wstała, wyłączyła radio i powiedziała: „Nie sądzę, że pragnie on pokoju. Pragnie wojny. On tylko mówi o pokoju”.

Jej mąż odpowiedział: „Nie mów w ten sposób. Nie mówisz jak komunistka”.

Odrzekła: „Nie obchodzi mnie, jak mówię, po prostu nie sądzę, że on pragnie pokoju”.

„Jeśli będziesz nadal mówiła w ten sposób” – powiedział – „będę musiał donieść na ciebie do partii i zostaniesz ukarana”.

„Donieś na mnie, nic mnie to nie obchodzi” – odparła.

„Czy wiesz, jak brzmi to, co mówisz?” – powiedział – „mówisz, jakbyś chciała zostać katoliczką”.

„Jestem katoliczką” – odrzekła.

„Ja też jestem katolikiem” – wyszeptał jej mąż. Oto mieliśmy dwoje ludzi wydających komunistyczną gazetę, a Duch Święty działał w nich oddzielnie przemieniając ich serca i w końcu doprowadzając ich oboje do Kościoła.

Arcybiskup Fulton J. Sheen

Czy dzieci rozumieją, co to jest grzech?

W ostatnich kilku latach wałkowany był pomysł, że dzieci nie powinny być nauczane o grzechu i że spowiedź nie  powinna być wymagana przed przystąpieniem do Komunii świętej, gdyż wywołuje ona u dzieci fałszywe poczucie winy. Tymczasem każdy trzylatek rozumie, na czym polega zerwana więź będąca istotą grzechu. Wystarczy, że każesz matce powiedzieć dziecku: „mamusia cię już nie kocha”, a ujrzysz na własne oczy niepokój, który jest efektem zerwanej więzi. 


Arcybiskup Fulton J. Sheen