![]() |
| Chrystus przed Poncjuszem Piłatem, Duccio di Buoninsegna (zm. 1319 r.) |
Fulton J. Sheen
Nazaret
Moralność kichnięcia

Wielu płytkich, współczesnych myślicieli głosi ideę, zgodnie z którą każdy ludzki czyn jest odruchem, którego nie jesteśmy w stanie kontrolować. Owi myśliciele nie uznaliby dobrego uczynku za godnego większej pochwały niż mrugnięcie, a przestępstwa za czyn bardziej dobrowolny od kichnięcia. Tacy fałszywi myśliciele każą ludziom uwierzyć w to, że są „uwarunkowani”, aby tak postępować lub że nie ponoszą odpowiedzialności za swoje dobre lub złe czyny, ponieważ brak im wolności wyboru. Wmawiają nam, że zbrodnia i grzech są spowodowane niewystarczającą liczbą placów zabaw lub przez dziecięcą traumę, która zmieniła dziecko w „trudne dziecko” i sprawiła, że nie może ono nigdy „dostosować się” do rzeczywistości i jej wymogów.
Taka filozofia uderza w podstawy ludzkiej godności. Myli ona postępowanie (conduct), które jest rzeczą ludzką, z zachowaniem (behavior), będącym rzeczą zwierzęcą. Ignoruje ona duchowe zdolności człowieka, które pozwalają mu postępować wbrew odruchom i które nie pozwalają mu iść na łatwiznę z powodu wierności ideałom. Taki fałszywy koncept ludzkiej natury jest sprzeczny z naszym zdroworozsądkowym doświadczeniem: nie musisz doczytać tego eseju do końca, ani nie musisz przerwać jego lektury. Jesteś świadomy tego, że w ciągu najbliższych trzech minut będziesz mógł swobodnie podjąć każdą z tych decyzji. Wszyscy mamy władzę dokonywania wyboru w każdej chwili naszego życia.
„Nie miałem innego wyjścia” jest najsłabszą i najmniej wiarygodną wymówką. Jest ona szczególnie preferowana przez kłamców; mówią oni: „Spytała mnie o moją opinię na temat jej nowego kapelusza i nie mogłem powiedzieć jej prawdy.” Dlaczego nie? Prawda nigdy nie musi obrażać, jeśli mówiona jest z miłością i życzliwością. „Po prostu musiałem” nie jest przekonywującym usprawiedliwieniem żadnego grzechu, a kłamstwo jest grzechem.
Twierdzenie, że ludzkie czyny wywołane są przez „siły” silniejsze od ich woli, generuje wielkie niebezpieczeństwa w sferze społecznej. Niektórzy, którzy twierdzą, że wojny są nieuniknione z przyczyn ekonomicznych, usprawiedliwiają nawet zabijanie. Wojny rozpętywane są przez ludzi, a nie gospodarkę, a o ludziach – w czasach zdrowszych niż nasze – wiadomo było, że mają wolną wolę i sami decydują o swoim przeznaczeniu.
Św. Jakub powiedział nam: „Skąd się biorą wojny i skąd kłótnie między wami? Nie skądinąd, tylko z waszych żądz, które walczą w członkach waszych. Pożądacie, a nie macie, żywicie morderczą zazdrość, a nie możecie osiągnąć.”
Wojna atomowa nie nastąpi „z pewnością”; to ludzie zdecydują w swych sercach, czy nastąpi, czy nie. Bomba – przedmiot martwy – nie stworzy problemu naszych czasów; stworzy go ludzkie okrucieństwo. Stos bomb w rękach św. Franciszka byłby równie nieszkodliwy jak kwiat. Lecz jedna bomba w rękach sowieckiego dyktatora (lub prezydenta chcącego ją aktywować) może zagrozić Nowemu Jorkowi lub spowodować skandaliczną zagładę Hiroszimy.
Chrześcijańska tradycja przypisuje zło osobistemu wyborowi, aktowi woli, który nadużywa wolności danej człowiekowi przez Boga. Wolność jest dziś powszechnie wysławiana przez polityków, lecz sławią oni jedynie polityczną wolność; nikt nie sięga po mikrofon, by przypomnieć każdemu słuchaczowi z osobna, że jest on wolny moralnie, że to on sam, osobiście popełnia własne grzechy. Ten rodzaj wolności jest wykpiwany: czasami musimy kichnąć. Analogicznie, zgodnie z opinią tych pogubionych myślicieli, musimy grzeszyć i nic nie może temu zapobiec. Ten wysiłek, zmierzający do zanegowania ludzkiej wolności – gdyby tylko odniósł sukces – zamieniłby tak wielu ludzi w zwierzęta.
Owa „moralność kichnięcia” przemawia szczególnie do tych, którzy chcą uciec przed własnym sumieniem. Pragną oni wierzyć w filozofię, która pozwala im być ludźmi okrutnymi i kłamliwymi oraz pysznymi, pozbawionymi poczucia winy. Ich własne sumienie, ich niezepsuty rozum, mówi im, że to, co robią, jest złe i że poniosą za to odpowiedzialność. Aby uciec przed tą niewygodną wiedzą, niektórzy z nich próbują przekupić swe własne sumienie, wystawiając sobie bardziej korzystne świadectwo. Ustanawiają nową moralność, skrojoną tak, aby pasowała do ich czynów i uznawała je za dobre. Ponieważ ich prawdziwe sumienie wywołało dyskomfort, wymyślają fałszywe sumienie, które ich uspokaja i pochlebia im.
Człowiek, który wykreował sobie takie nowe sumienie, mianował się rywalem Boga, zdolnym do decydowania o tym, co jest dobre, a co złe. Gdy robi coś dobrego (np. ofiarując datki na cele dobroczynne i otrzymując w zamian odpowiednią wzmiankę w gazecie), przypisuje sobie za to całą zasługę. Gdy zrobi coś złego, mówi: „To dlatego, że tak jestem skonstruowany” albo „Moje dzieciństwo było nieszczęśliwe, dlatego nie wolno oczekiwać ode mnie, abym dobrze się zachowywał”.
Fałszywe sumienia zdają się odnosić sukces – lecz tylko w świetle dziennym. W ciągnących się godzinach nocnych nawet eksperci od „moralności kichania” wiedzą, czym są wyrzuty sumienia – a ich niepokój jest głosem Boga, wzywającym ich do tego, by przestali być niewolnikami własnej produkcji i dostąpili chwalebnej wolności dzieci Bożych.
Arcybiskup Fulton J. Sheen
Źródło: Way to Happiness, 1954 r., str. 158-160.
Arcybiskup Sheen powróci do Peorii!
Drodzy Przyjaciele Arcybiskupa Sheena,
przedstawiamy Państwu streszczenie decyzji Sądu Najwyższego Nowego Jorku w sprawie przeniesienia ciała Fultona J. Sheena.
***
Powodem w sprawie była Joan Sheen Cunningham (JSC), najbliższa żyjąca krewna (bratanica) abpa Sheena, natomiast pozwanym – Archidiecezja Nowego Jorku (ANJ).
5 dni przed swoją śmiercią w 1979r. abp Sheen wyraził swą wolę bycia pochowanym na Cmentarzu Kalwaryjskim w Nowym Jorku, na działce, którą nabył w 1976r. Po śmierci abpa Sheena do p. JSC zwrócił się kardynał Terence Cooke z ANJ prosząc ją o zgodę na pochowanie zmarłego w krypcie katedry świętego Patryka na Manhattanie.
W 2002 r. bp Daniel Jenky z diecezji Peoria podjął starania o rozpoczęcie procesu beatyfikacyjnego abpa Sheena. ANJ nie wykazywała wówczas zainteresowania tą sprawą, a kardynał Edward Egan z ANJ sam sugerował, że Peoria, w której abp Sheen dorastał, jest „idealną diecezją” do podjęcia starań w sprawie jego beatyfikacji. Kardynał Egan obiecał wówczas biskupowi Jenky, że nie będzie utrudniał przeniesienia ciała abpa Sheena do Peorii, jeśli proces beatyfikacyjny będzie pomyślnie posuwał się do przodu.
JSC stwierdziła, że proces beatyfikacyjny utknął w martwym punkcie ze względu na brak zgody ANJ na przeniesienie ciała abpa Sheena do Peorii.
ANJ odparła, że abp Sheen pragnął być pochowany w Nowym Jorku (wyżej wspomniany cmentarz należy do tej Archidiecezji). Ze względu na szacunek wobec życzenia zmarłego, ANJ nie może zgodzić się na przeniesienie ciała do Peorii.
Sąd stwierdził, co następuje:
1. Wolą abpa Sheena było zostać pochowanym na zakupionej przez niego działce na Cmentarzu Kalwaryjskim, prosił też, aby w jego intencji została odprawiona Msza Św. pogrzebowa w katedrze św. Patryka. Wynika z tego jasno, że wola zmarłego nie została wykonana.
2. Były osobisty sekretarz abpa Sheena, ks. prałat Hilary Franco, zeznał, że kardynał Cooke zaproponował arcybiskupowi Sheenowi kryptę w katedrze św. Patryka jako przyszłe miejsce pochówku. Abp Sheen, świadomy tej propozycji, 5 dni przed swoją śmiercią wskazał jednoznacznie działkę na Cmentarzu Kalwaryjskim jako miejsce, w którym chce być pochowany. Być może nie chciał być pochowany w krypcie katedry, być może wolał być pochowany w ziemi, a nie w krypcie. Być może pokora nie pozwoliła mu przyjąć tej propozycji. Wszystko to są jedynie spekulacje, zatem Sąd odrzucił wniosek ANJ o uznanie tej propozycji za tożsamą z wolą samego arcybiskupa Sheena, który nigdy nie wyraził pragnienia bycia pochowanym w krypcie katedry.
3. JSC – poproszona w 1979 roku o zgodę na pochowanie abpa Sheena w krypcie katedry św. Patryka – przychyliła się do tej prośby, jako przynoszącej zaszczyt jej stryjowi. JSC, popierana przez całą rodzinę, wnioskuje obecnie o przeniesienie szczątków arcybiskupa Sheena do Peorii.
4. Sąd stwierdził, że ANJ nie przedstawiła przekonujących argumentów na rzecz pozostawienia ciała abpa Sheena w Nowym Jorku. Stwierdził ponadto, że intencje JSC są szczere i zrozumiałe, a jej wniosek nie jest motywowany kaprysem, lecz istotnym, wyższym celem – dążeniem do ogłoszenia abpa Sheena błogosławionym.
5. Obiekcje ANJ nie wynikały z obawy, że ciało abpa Sheena zostanie przeniesione z poświęconej krypty w niegodne lub niepoświęcone miejsce; wynikały jedynie z nieuzasadnionej spekulacji, że abp Sheen chciał, aby jego ciało pozostało w Nowym Jorku i aby nie zostało przeniesione do Peorii.
6. Ze względu na to, że wyraźne życzenie abpa Sheena nie zostało spełnione, Sąd (nie wdając się w podnoszone przez obie strony spekulacje, co abp Sheen sądziłby o własnym procesie beatyfikacyjnym) przychyla się do wniosku JSC.
Decyzją Sądu Najwyższego Nowego Jorku
JSC MA PRAWO PRZENIEŚĆ CIAŁO ABPA SHEENA Z KATEDRY ŚW. PATRYKA W NOWYM JORKU DO KATEDRY NAJŚWIĘTSZEJ MARYI PANNY W PEORII
JSC PONIESIE KOSZTY WIĄŻĄCE SIĘ Z PRZENIESIENIEM CIAŁA ABPA SHEENA, OTRZYMAWSZY UPRZEDNIO WSZELKIE NIEZBĘDNE POZWOLENIA.
***
Deo Gratias!
Szanowni Państwo, decyzja ta oznacza, że proces beatyfikacyjny abpa Sheena będzie mógł zostać wznowiony. Serdecznie dziękujemy Państwu za modlitwę w tej intencji i prosimy o nieustawanie w modlitwie.
Zdjęcie przedstawia wizualizację kaplicy z grobowcem abpa Sheena w katedrze Najśw. Maryi Panny w Peorii, w stanie Illinois. Źródło: fultonsheen.blogspot.com
Przenośność zasług
W godzinie adoracji Najświętszego Sakramentu rozpoczynamy dzieło przenoszenia zasług. Ponieważ żyjemy w mistycznym ciele, zasługi jednej osoby mogą być przeniesione na kogoś innego. Św. Paweł pisze, że wierząca żona uświęca niewierzącego męża. Wierzący mąż uświęca niewierzącą żonę. Nikt nie żyje dla siebie, powiada św. Paweł, i nikt nie umiera dla siebie. W pewien sposób dochodzi do przekazania wiary z żony na męża i vice versa. Jeśli nasza twarz ulegnie poparzeniu, lekarze przeszczepią nam skórę z innej części ciała na twarz. Jeśli cierpimy z powodu anemii, lekarze przetoczą nam krew od innego członka społeczeństwa, aby uleczyć nas z anemii. Skoro możliwa jest transfuzja krwi, możliwa jest także transfuzja ofiary. Jeśli można przeszczepić skórę, można też przeszczepić modlitwę. W godzinie adoracji Najświętszego Sakramentu nasze modlitwy, nasze błagania i nasza adoracja zostaną przeniesione na naszych braci i siostry w Chrystusie.
Źródło zdjęcia: gosc.pl
Arcybiskup Fulton J. Sheen
Źródło: Through the Year with Fulton Sheen, 1985 r., str. 181-182.
Chrystusi mimo woli
Jestem zaangażowany w działalność misyjną od szesnastu lat, a sercem byłem z nią związany od znacznie dłuższego czasu. Nigdy nie zajmowałem się zbytnio teologiczną kwestią zbawienia pogan. Lecz w moich podróżach odwiedzałem kolonie trędowatych, widziałem głodujących ludzi walczących z sępami w Ameryce Południowej, głodujące matki z głodującymi dziećmi przywiązanymi do ich pleców w Indiach, widziałem ćwierć miliona ludzi śpiących każdej nocy na ulicach Kalkuty, widziałem wszelki głód, niedostatek, ubóstwo i ból na południe od trzydziestego równoleżnika, co dało mi zupełnie nowy obraz świata. Podróżując przez wszystkie te światy, ujrzałem więcej Chrystusów niż kiedykolwiek przedtem w moim życiu. Tak, Chrystusów. Powiecie mi, że oni Go nie znają. Nie, świadomie Go nie znają, lecz jest On w nich tak długo, dopóki się nie buntują, jest On w ich cierpieniu. Byłem głodny; byłem chory; byłem nagi; byłem bezdomny. Kiedy? Kiedy? Kiedy? Oni nie byli tego świadomi, lecz Chrystus był w nich. Pamiętajcie, że te słowa zostały wypowiedziane do narodów, do pogan i właśnie w ten sposób są oni zbawieni. Będziemy zdziwieni, gdy przekonamy się, jak wielu z tych, którzy nie znali Chrystusa tak, jak my Go znaliśmy, wejdzie przed nami do Królestwa Niebieskiego, ponieważ zawsze towarzyszył im Jego krzyż, mimo iż nie zdawali sobie z tego sprawy.
Arcybiskup Fulton J. Sheen
Źródło: „Through the Year with Fulton Sheen”, 1985r., str. 188.
Daj, a otrzymasz
W Boskim porządku otrzymujemy tylko wtedy, gdy dajemy: „Dawajcie, a będzie wam dane.” Date et dabitur. A gdzie panuje ten rodzaj naiwności, tam ma też miejsce niesamowita przemiana serca i duszy. Jedna z największych postaci literatury rosyjskiej, zły człowiek, Raskolnikow, zabił starą kobietę, nie dla przyjemności, nie dla pieniędzy, lecz po prostu dlatego, że nie odróżniał cnoty od występku. Przyznał się do swej zbrodni prostytutce o imieniu Sonia. Pewnego dnia, powodowany gniewem, powiedział Soni: „Przytrafi ci się jedna z trzech rzeczy: Albo skoczysz z mostu, albo oszalejesz, albo poderżnę ci gardło”. A Sonia otworzyła jedenasty rozdział Ewangelii wg św. Jana i zaczęła czytać o zmartwychwstaniu Łazarza. Innymi słowy, zawsze istnieją otwarte drzwi, otwarte drzwi miłości.
Arcybiskup Fulton J. Sheen
Źródło: Through the Year with Fulton Sheen, 1985 r., str. 187
Przebaczenie i krew
W jaki sposób przebacza się grzechy? Jaka jest ostateczna podstawa odpuszczenia grzechu? Odpowiedź na to pytanie znaleźć można w Liście do Hebrajczyków (9,22): „Bez rozlania krwi nie ma odpuszczenia grzechów”. Dlaczego przelanie krwi jest konieczne? Ponieważ grzech jest we krwi. Jest we krwi degenerata, jest we krwi alkoholika, jest we krwi osoby uzależnionej. (…) Przepływa przez każdą bramę i aleję ciała, i zdaje się, że – gdybyśmy chcieli usunąć grzech – musielibyśmy pozbyć się krwi. Być może jest to jeden z powodów. Drugim powodem, jak czytamy w Księdze Kapłańskiej, jest to, że życie ludzkie determinowane jest przez krew. Im wyższa forma życia, tym cenniejsza jest krew. Dlatego życie Chrystusa, który przelewa swą krew, daje całkowite odpuszczenie grzechów.
Arcybiskup Fulton J. Sheen
Źródło: Through the Year with Fulton Sheen, 1985 r., str. 187
Źródło wewnętrznej siły
Pewnego razu głosiłem rekolekcje dla grupy Matki Teresy w Nowym Jorku i wdałem się w rozmowę z proboszczem, który był jednym z najbardziej światłych ludzi w dziedzinie pracy społecznej, jakich spotkałem w swoim życiu. Od dwudziestu dziewięciu lati mieszkał w tej okolicy, w której 70 lub 80 procent budynków było opuszczonych lub spalonych. Zapytałem go: „Czego doświadczył tu ksiądz w ciągu ostatnich dziesięciu lub piętnastu lat?”
Odpowiedział: „Mieliśmy tu wielu kapłanów i zakonnic, którzy wręcz zalali nasz teren. Chcieli wszystko zreformować. Upierali się, że muszą się angażować. Czytali Harveya Coxa* zamiast św. Mateusza lub św. Łukasza. Dopadły ich frustracje. Ich teorie nie zadziałały”. Ich idealizm został pokonany. Nie byli w stanie wypędzać diabłów. A ponieważ brakowało im wewnętrznej siły, wszyscy odeszli. „Gdyby” – powiedział – „posiadali oni siłę wewnętrzną, gdyby kochali Chrystusa, krzyż oraz Najświętszy Sakrament, znieśliby to wszystko tak, jak ja to znoszę i kocham”.
Arcybiskup Fulton J. Sheen
Źródło: Through the Year with Fulton Sheen, 1985 r., str. 162.
* Harvey Cox (ur. 1929 r.) – amerykański teolog protestancki specjalizujący się w teologii sekularyzacji i teologii wyzwolenia. Przyp. tłum.
Rzucanie cienia
Zawsze rzucamy cień. Matka Teresa przybyła kiedyś do Nowego Jorku, do jednego ze swoich domów, który znajdował się na jednej z najgorszych ulic miasta. Ulica ta pokryta była śmieciami, brudem, odpadami i strzępkami papieru. Ta drobna, krucha kobieta wzięła miotłę i wyszła zamiatać. A kobiety po drugiej stronie ulicy, które rozsypały wszystkie te śmieci, chwyciły za swoje miotły i zeszły do niej na dół. Matka Teresa nie prosiła ich, aby to zrobiły. Po prostu był w niej Chrystus. Podobnie było z wpływem papieża Jana XXIII. Każdy, kto się z nim zetknął, odczuwał obecność Chrystusa. Nie było w tym nic z tej kurialnej uprzejmości. Była to autentyczna świętość, która przebijała się na zewnątrz tak, że mógł wpływać nawet na Chruszczowa i innych.
Arcybiskup Fulton J. Sheen
Źródło: Through the Year with Fulton Sheen, 1985r., str. 158.





Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.